Ruch antyszczepionkowy przybiera na sile

Przybywa rodziców, którzy nie chcą by ich dzieci były poddane nawet obowiązkowym szczepieniom. Obawiają się, że powikłania będą groźniejsze od choroby.

Jak podaje Rzeczpospolita, lekarze coraz częściej stykają się z rodzicami, którzy odmawiają zaszczepienia dziecka. Tymczasem, jak podkreślają, szczepienia starszych dzieci eliminują chorobę ze społeczeństwa i chronią te najmłodsze i najsłabsze, których zaszczepić nie można.

Ostrzegają, że jeśli w każdym roczniku nie zaszczepi się co dziesiąte dziecko, to już po pięciu latach będzie w Polsce aż 20 tys. dzieci podatnych na zakażenie, co wystarczy, żeby doszło do epidemii np. odry czy krztuśca.

– Ruch antyszczepionkowy, bo tak można to nazwać, wzbiera na sile. „Pomaga” internet, w którym jest wiele niesprawdzonych, za to przemawiających do emocji rodziców informacji o szkodliwości szczepionek i groźnych powikłaniach powstałych po ich podaniu. Nic dziwnego, że budzi to niepokój rodziców i uchylanie się od szczepienia dzieci – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Grzegorz Hudzik, Śląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny.

Jego zdaniem, środowisko medyczne powinno jak najszybciej podjąć rzuconą mu rękawicę.

– Brakuje rzetelnych badań populacyjnych i jasnego stanowiska środowiska medycznego, co do zasadności szczepień. Rodzice powinni mieć klarowną informację, jak działają szczepionki oraz o ewentualnych powikłaniach, które mogą wystąpić. Zamiast tego na forach internetowych krążą informacje o obecności śladów rtęci w szczepionkach, ich wpływie na powstawanie autyzmu itd. – wylicza dr Hudzik.

Jak informuje szef Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego w Katowicach, na terenie województwa śląskiego od szczepień uchyla się ponad 500 osób. Wśród nich są jednak i te, które robią to z powodów ideologicznych, i te, które zwyczajnie zaniedbały ten obowiązek.

Z informacji Rzeczpospolitej wynika, że antyszczepionkowy ruch często powołuje się na autorytet prof. Marii Doroty Majewskiej, neurobiolog, która przez 25 lat pracowała w USA.

W Polsce prowadziła projekt badawczy Komisji Europejskiej na temat potencjalnej roli thimerosalu (składnik szczepionek) w powstawaniu autyzmu. Zaproponowała m.in. zmiany w kalendarzu szczepień oraz stworzenie narodowego programu obowiązkowej rejestracji powikłań i zgonów poszczepiennych, zaś w liście do Polskiego Towarzystwa Wakcynologii podkreślała, że trwałe okaleczenia i ciężkie choroby będące następstwem toksycznych szczepień są większym zagrożeniem niż przejściowe, uleczalne choroby zakaźne.

PTW w odpowiedzi zdecydowanie zaznaczyło, że szczepienia ochronne nie są groźne dla dzieci. Lekarze zapewniają też, że doniesienia o tym, że thimerosal może wywoływać autyzm, zostały wielokrotnie obalone naukowo.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH