Rośnie liczba alergików, kolejki nie do uniknięcia Obecnie dominują alergie wziewne, które stanowią 80 proc. wszystkich alergii. Fot. archiwum

W Małopolsce tak wzrosła liczba alergików, że na wizytę w poradniach chorzy zmuszeni są czekać nawet kilkanaście miesięcy.

Szacuje się, że na alergie cierpi ok. 40 proc. Polaków. Co 10 lat ta liczba się podwaja, a połowa alergii ujawnia się dopiero w wieku dorosłym.

Na pierwsze półrocze 2016 roku kontrakty z Małopolskim Oddziałem Wojewódzkim NFZ podpisało 45 poradni alergologicznych dla dorosłych i 11 placówek przyjmujących małych pacjentów.

Specjaliści twierdzą, że potrzeby są dużo większe niż liczba kontraktów i to za mało, by kolejek pod drzwiami specjalistów udało się uniknąć.

Co drugi mieszkaniec Polski doświadczy w swoim życiu choroby alergicznej; liczba osób cierpiących na alergie nieustannie wzrasta, a w miastach jest cztery razy więcej alergików niż na wsi - mówił PAP alergolog prof. Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 im. Barlickiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Rosnąca zachorowalność na alergie związana jest przede wszystkim ze zmianą stylu życia, przenoszeniem się ludzi ze środowisk wiejskich do miejskich, z mniejszym kontaktem ze środowiskiem naturalnym, jak również ze zmianą diety, większą liczbą substancji chemicznych.

Obecnie - jak podkreśla prof. Kuna - dominują alergie wziewne, które stanowią 80 proc. wszystkich alergii. Zachorowania na dwie najpopularniejsze choroby: astmę oskrzelową i alergiczny nieżyt nosa, ustabilizowały się. Natomiast gwałtownie rośnie w tej chwili liczba zachorowań na alergie pokarmowe, szczególnie u dzieci, która jest skutkiem używania środków chemicznych dla zwiększenia trwałości żywności.

- I to jest alergia na jajko, na mleko, na pszenicę, na cytrusy, na coraz większą liczbę warzyw i owoców. To przybiera w tej chwili bardzo niepokojące rozmiary. Ta alergia może się ujawnić w każdym wieku i niestety daje często objawy niespodziewane, gwałtowne, prowadzące nawet do śmierci - dodał ekspert.

Zdaniem prof. Kuny wpływ na zwiększającą się liczbę chorób alergicznych ma coraz gorsza jakość powietrza. Jak ocenia, najbardziej szkodliwe dla zdrowia jest spalanie śmieci i palenie w domach niskiej jakości paliwem, przede wszystkim złej jakości węglem oraz spaliny silników diesla. Natomiast - według prof. Kuny - spalanie benzyny, gazu, czy działanie elektrociepłowni wyposażonych w dobre filtry nie jest tak szkodliwe.

Więcej: www.dziennikpolski24.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH