Rehabilitacja ma potencjał, którego nie wolno zniszczyć dr Zbigniew Eysymontt, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu; FOT. PTWP

- Specjalistyczne ośrodki rehabilitacyjne jako istotne wsparcie dla szpitali sieciowych oraz program KOS-zawał w roli "napędu" opieki koordynowanej w innych dziedzinach to potencjał, którego nie można zmarnować - podkreśla dr Zbigniew Eysymontt*, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu, były przewodniczący Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Żaden szpital sieciowy nie potrafi obecnie rehabilitować u siebie wszystkich pacjentów po zawale, endoprotezie czy udarze, więc musi posługiwać się rehabilitacją w ośrodkach, które już są. To jest potencjał, którego nie wolno zniszczyć.

Programu KOS-zawał, który miał oficjalnie ruszyć 1 października, będzie próbką tego, jak mogłaby wyglądać każda inna opieka koordynowana. W sensie strategicznym dobrze by było, żeby się ten program udał, a na razie nic na to nie wskazuje.

Rehabilitacja kardiologiczna: połowa szpitali poza siecią, ale…
Jeżeli chodzi o sieć szpitali, nie mam pojęcia, co oznacza niebycie w sieci. Jeżeli oznacza to, co mówił minister Radziwiłł, czyli stworzenie sieci po to, by "obronić szpitale sieciowe przed niebezpieczeństwem kontraktowania" to sygnał jest jasny: miejcie się na baczności, bo może was nie być.

Połowa szpitali prowadzących rehabilitację kardiologiczną znalazła się poza siecią, a na Śląsku jest to aż 97 proc. łóżek. Jeżeli to nic nie oznacza, to super, ale jeżeli oznacza zagrożenie, to możemy mieć poważny kłopot.

Szpitale sieciowe tylko w haśle mogą zapewnić rehabilitację. Dlaczego zwraca się do mnie siedem poważnych, klinicznych i szpitali sieciowych, żeby podpisać podwykonawstwo w ramach KOS-zawał? Nie dlatego, że mają tę rehabilitację super rozwiniętą u siebie. Muszą więc posługiwać się rehabilitacją w ośrodkach, które już są. To jest potencjał, którego nie wolno zniszczyć.

Warto też rozważyć stworzenie sieci szpitali rehabilitacyjnych (wzorem szpitali onkologicznych), żeby uzupełnić tę pozornie samowystarczalną siec szpitali.

Jeżeli chodzi o rehabilitację kardiologiczną, gdy policzymy pacjentów po zawałach serca i operacjach kardiochirurgicznych w stosunku do miejsc, które posiadamy w rehabilitacji stacjonarnej, w tej chwili w Polsce mamy dostępność na poziomie 40 proc.

W rehabilitacji ambulatoryjnej dostępność jest kilkunastoprocentowa. Ale to nie tylko dlatego, że nie ma tych miejsc, ale też dlatego, że NFZ kontraktuje w niektórych ośrodkach po kilkudziesięciu pacjentów rocznie, a to nie daje żadnych szans na prowadzenie rehabilitacji w stopniu wystarczającym.

Powodzenie KOS-zawał ma szerszy kontekst
Program KOS-zawał miał się rozpocząć 1 października. Tymczasem NFZ zawarł umowy na kompleksową opiekę po zawale tylko z 24 placówkami w skali całego kraju. Na Śląsku NFZ ustalał ze szpitalami uruchomienie programu, zaczęto przyjmować pacjentów, ale w końcu umów nie podpisano, więc koszt udzielonej opieki spadnie na placówki. Przyjęcia na razie wstrzymano. Śląski oddział Funduszu zapowiada, że planuje podpisanie umów od 1 stycznia i "może uda się to wcześniej". Centrala NFZ twierdzi natomiast, że wszędzie tam, gdzie umowy są już zawarte, zapłaci za świadczenia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH