Ratownik-kierowca "za kółkiem" karetki na razie szkoli się sam. Czy ambulanse jeżdżą bezpiecznie?

Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym wprowadziła stanowisko kierowcy - ratownika. Młodzi ratownicy aż rwą się do pracy za kółkiem. Kłopot w tym, że do dzisiaj nie ma ani ośrodków, ani instruktorów, którzy poprowadziliby realizowane według standardowych programów szkolenia, zapewniające dobre praktyczne przygotowanie do jazdy pojazdami uprzywilejowanymi.

Ustawa z 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami mówi w art. 106 o kursach dla kierujących pojazdami uprzywilejowanymi, jednak, jak wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Agnieszka Gołąbek, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, do tej pory nie zostały wydane żadne rozporządzenia wykonawcze wprowadzające te zapisy w życie.

Kto ma szkolić?
Przepisy regulujące organizację kursów, zgodnie z art. 139 ustawy, miały wejść w życie po upływie roku od jej ogłoszenia - 10 lutego 2012 roku. Tak się jednak nie stanie. Jak informuje ministerstwo, brak przygotowania rozporządzeń wykonawczych spowodował konieczność zmiany tego terminu na 19 stycznia 2013 roku. Trwa proces legislacyjny związany ze zmianą zapisów w ustawie.

Obowiązująca ustawa Prawo o ruchu drogowym z 20 czerwca 1997 roku nie wymaga od kierowcy - ratownika medycznego posiadania zaświadczenia o odbytym i zaliczonym kursie dokształcającym. Wymaga natomiast od zatrudnionego na takim stanowisku: posiadania tytułu zawodowego ratownika medycznego, prawa jazdy odpowiedniej kategorii - stosownej do całkowitej masy dopuszczalnej ambulansu, którym kieruje ta osoba, orzeczenia lekarskiego oraz orzeczenia psychologa o braku przeciwwskazań do kierowania pojazdem uprzywilejowanym.

Wojciech Werbicki, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego, uważa, że takie kursy są potrzebne, choć na razie nie wiadomo jaki zakres tematyczny będą obejmowały, ani - co najważniejsze - kto i z jakimi uprawnieniami będzie je prowadził. Ośrodki doskonalenia techniki jazdy, które mają prowadzić zajęcia, też nie są przygotowane do kształcenia tego rodzaju kierowców.

Takie obawy potwierdza także dr Sybilla Brzozowska-Mańkowska, kierownik stacji pogotowia w NZOZ Nowy Szpital w Nakle i Szubinie, która uważa, że ośrodki nauki jazdy nie poradzą sobie z tak specyficznymi szkoleniami, w których istotną rolę odgrywa praktyka.

- Nie sądzę, aby pracujący tam instruktorzy posiadali odpowiednia wiedzę i umiejętności. Bardziej zasadnym wydaje mi się rozwiązanie, w którym każdy dysponent ratownictwa medycznego będzie zobligowany do przeszkolenia kierowcy we własnym zakresie - dodaje.

I kierowca, i ratownik
Zdaniem Wojciecha Werbickiego, takie regularne, wymagane prawem szkolenia to na razie melodia przyszłości. Według jego opinii, możliwość posadzenia ratownika za kółkiem pracodawcy wykorzystują na swój sposób.

- Niestety teraz górę nad wszystkim bierze ekonomia. Grunt, że ratownik ma już uprawnienia do prowadzenia ambulansu, a to daje możliwość do okrojenia specjalistycznego zespołu z 4 osób do 3, a podstawowego z 3 do 2 - mówi związkowiec.

I dodaje: - Jako związek zawodowy od dawna walczymy o to, aby te zespoły były minimum 3-osobowe, dlatego, że pewnych czynności medycznych ratujących życie i zdrowie pacjentów nie da się wykonać w dwie osoby, tym bardziej, jeśli jedna z nich musi prowadzić ambulans.

Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, ripostuje, że absolutnie nie jest tak, że dwuosobowy zespół nie jest w stanie poradzić sobie w trakcie akcji, ponieważ każdy ratownik powinien posiadać umiejętność wykonania resuscytacji krążeniowo-oddechowej w pojedynkę.

Poza tym, Fundusz wyznaczył reguły co do liczebności zespołów i nie płaci za to, aby dodatkowo wiózł zespół osobny kierowca: - Policjantów czy strażaków też nie wozi dodatkowy kierowca. W sytuacjach skomplikowanych reanimacji, a takie zdarzają się rzadko, wzywa się dodatkowy zespół ratowników lub śmigłowiec ratowniczy.

Dodatkowo, jak wyjaśnia szef wojewódzkiego pogotowia, zespół dysponuje urządzeniem do automatycznego masażu klatki piersiowej.

- Stosujemy je tam, gdzie są duże odległości i czas dojazdu się wydłuża. A to urządzenie zapina się w 10 sekund i ono automatycznie rozpoczyna masaż klatki piersiowej - mówi dyrektor.

Ćwiczą na lotnisku
Tymczasem stacje pogotowia ratunkowego doskonalą umiejętności kierowców we własnym zakresie. Stawiają na praktyczne szkolenia pod okiem doświadczonych kolegów.

- U nas już każdy ratownik posiada uprawnienia do prowadzenia pojazdu uprzywilejowanego. Nie musi go prowadzić, ale uprawnienia musi posiadać, to model europejski - zaznacza Artur Borowicz.

Jak wyjaśnia, Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Katowicach bardzo dobrze współpracuje ze śląska "drogówką" i raz w roku przeprowadza wspólne szkolenia na sportowym lotnisku Muchowiec.

Z reguły te szkolenia odbywają się zimą, kiedy warunki do jazdy są trudniejsze. Do ćwiczeń wykorzystywane są wyeksploatowane samochody.

- Wręcz je zajeżdżamy. Ekipy wymieniają się co dwie godziny, a szkolą je instruktorzy policyjni wyspecjalizowani w technice bezpiecznej jazdy. W tych manewrach chodzi o tzw. pamięć mięśniową. Chcemy, aby kierowcy utrwalili sobie umiejętność bezpiecznej, a nie tylko szybkiej jazdy - tłumaczy dyrektor.

Także w NZOZ Nowy Szpital w Nakle i Szubinie stawiają na szkolenia. Przynoszą wymierne efekty. Zespół z tego szpitala zwyciężył podczas X Mistrzostwach Polski w Ratownictwie Medycznych 2011.

Proszę na nosze
Tam każdy ratownik, czy lekarz, posiadający odpowiednie uprawnienia do kierowania karetką, nabiera wprawy jeżdżąc na początku z doświadczonym kierowcą. Dyrekcja dodatkowo wyraziła zgodę na wykorzystanie ambulansu zastępczego do celów szkoleniowych. Pod okiem starszego stażem kolegi ''kursant'' odbywa jazdy, np. po mieście, poza terenem zabudowanym, czy na placu manewrowym.

- W taki sposób sprawdzamy jego predyspozycje. To ważne, bo przyznam, że nie każdy ratownik nadaje się to tego. Nie czekamy więc do momentu, w którym coś się wydarzy. Szkolimy po to, aby wyeliminować to ryzyko wcześniej - mówi nam Sybilla Brzozowska-Mańkowska.

Poza kierowcą w ambulansie jest też pracujący zespół i pacjent, który wymaga jak najszybszej pomocy. Kierowca musi więc jechać stabilnie, bezpiecznie, ale jednocześnie szybko - co w stresie jaki nakłada się na akcję ratowniczą wymaga i wytrenowanych umiejętności, i opanowania. 

- Kilkakrotnie już stosowałam taką metodę, że jeżdżącego zbyt dynamicznie kierowcę zapraszałam na nosze pacjenta, przypinałam pasami i ruszaliśmy na drogę, aby sam mógł zrozumieć w jakich warunkach pracuje podczas jazdy zespół - opowiada.  

W ulicznym zgiełku
Nasi rozmówcy zgodnie uważają, że spadła liczba wypadków z udziałem karetek pogotowia ratunkowego. Sądzić więc można, że te organizowane własnym sumptem szkolenia przynoszą pozytywne rezultaty. Obserwują także poprawę zachowania innych użytkowników dróg reagujących prawidłowo na widok zbliżającego się pojazdu uprzywilejowanego.

- W większości przypadków kierowcy ułatwiają przejazd karetkom. Raczej nie stwarzają utrudnień - mówi dyrektor Borowicz. 

Jego zdaniem doświadczenie uczy, że miejscem o największym zagrożeniu wypadkami z udziałem ambulansów są skrzyżowania, szczególnie wtedy gdy karetka wjeżdża na czerwonym świetle.

- Wiemy też, że często kierowcy po prostu nie słyszą sygnałów. Nie jest winien tylko uliczny zgiełk. Głośna muzyka w samochodach niektórych kierowców to zmora ratowników - dodaje Artur Borowicz.

A Sybilla Brzozowska-Mańkowska dodaje jeszcze, że utrapieniem bywają kierowcy, zwłaszcza ci młodsi, którzy ''podczepiają się'' pod karetki w godzinach szczytu i w ten sposób próbują omijać korki.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH