GRUPA PTWP

Ratownictwo medyczne: czy system działa dobrze?

  • PP, TVN24/Rynek Zdrowia
  • 04-05-2010 11:17

Przykłady wykorzystywania karetek pogotowia nie zawsze zgodnie z przeznaczeniem, jak również kłopoty z ich dysponowaniem rodzą pytanie: czy ten system działa poprawnie?

Oddział ratunkowy Szpitala Powiatowego w Krasnymstawie nie chciał przyjąć pacjenta z podejrzeniem zawału, bowiem ten do szpitala nie przyjechał karetką.

Syn pacjenta musiał wezwać pogotowie. Gdy dyspozytor otrzymał wezwanie pod szpital, nie krył zaskoczenia. Ale karetkę wysłał, bo wyjścia nie było – starszy mężczyzna miał objawy towarzyszące zawałowi. Ratownicy przewieźli pacjenta niemal parę metrów i wówczas chorym zajęli się lekarze, zgodnie z procedurą.

W tym przypadku pacjent mimo przeszkód pomoc otrzymał. Tyle szczęścia nie miał kolonista, który w lipcu 2008 przebywał na wypoczynku koło Muszyny. Został przygnieciony bramką. Chłopiec z obrażeniami klatki piersiowej trafił najpierw do szpitala w Krynicy, skąd dopiero po dwóch godzinach wysłano go do Szpitala Specjalistycznego im. J. Śniadeckiego w Nowym Sączu. Dyspozytorka pogotowia obawiała się dysponowania do przewozu dziecka jedynej dyżurującej karetki specjalistycznej. Aby skrocić dystans wyjazdu karetki, po drodze przenoszono dziecko jeszcze do innej karetki, wysłanej z nowosądeckiego szpitala, Po dotarciu do szpitala pacjenta próbowano reanimować, ale zaraz potem lekarze stwierdzili zgon chłopca.

Jak podawały media, chłopiec umarł w czwartej godzinie od wypadku, natomiast transport lotniczy do szpitala w Krakowie, gdzie prawdopodobnie uratowano by mu życie, trwałby 120 minut. Nikt jednak nie wezwał śmigłowca.

Czy zatem można mówić, że system działa dobrze? W ocenie minister zdrowia Ewy Kopacz – tak. Jej zdaniem, system który w takich ramach działa już od ponad dwóch lat jest, jednym z najlepszych w Europie. Jeśli coś zawodzi, to ludzie a nie system.

Podobnego zdania jest prof. Juliusza Jakubaszko, konsultant krajowy w dziedzinie ratownictwa medycznego. On uchybień upatruje głównie w tym, że karetki nie są wykorzystywane tylko dla celów ratownictwa medycznego, a służą do łatania dziur w nieudolnym systemie podstawowej opieki zdrowotnej.

Więcej na stronie TVN24.

Czytaj więcej:    ratownictwo medyczne |  system ratownictwa medycznego |  karetki pogotowia ratunkowego

A co mają winowajcy powiedzieć?
  • 2010-05-05
  • 18:01:20
  • Jan
Dobrze, że chociaż w tej sprawie istnieje świadomość, że jest coś nie tak. Pani Minister Kopacz odpowiada za system opieki zdrowotnej, więc najprościej zwalić winę na wykonawców, że to nie chce działać. A Pan Profesor Juliusz Jakubaszko, twórca medycyny ratunkowej, po implementowaniu do polskich warunków amerykańskich standardów ratowania zdrowia i życia co najmniej moralnie odpowiada za ten gest, zaspokajający jedynie nasze kompleksy narodowe . Szkoda, że ciągle nie dociera do Niego, że tym samym zniszczył rozwijany w Europie od prawie 150 lat model lekarskiej pomocy w domu pacjenta. Bo gdyby ratownictwo uzupełniało pomoc lekarską, to pewnie by było z korzyścią dla wszystkich. Jednak gdy uruchomiono od 2007 roku zamiast doraźnej pomocy system ratownictwa medycznego, a formalnie opiekę całodobową nad chorymi, włącznie z nagłymi zachorowaniami przekazano POZ, to nagle się okazało, że tej opieki tak naprawdę nie ma. POZ za oferowane środki jak mogły spychały opiekę wieczorową i świąteczną na Pogotowie. Nawet te, które miały się tym zajmować na zasadzie podwykonawcy, jak mogły to oszczędzały na wszystkim; na kosztach (i jakości) pracowników, ilości wyjazdów, zakresie pomocy często ograniczanej do wystawienia skierowania na Izbę Przyjęć Szpitali, które boleśnie i kosztownie odczuły napór pacjentów. Powód zamieszania jest jeden. Brak finansowania na należytym poziomie nowej, kosztownej struktury i jednocześnie pomocy w nagłych zachorowaniach. To doprowadziło do rugowania z systemu lekarzy jako najdroższych wykonawców (którzy w tym systemie mając określone kwalifikacje powinni być), i na ich miejsce osadzania ratowników medycznych o zupełnie innych, dużo mniejszych kompetencjach . To poza antagonizmami i żądaniami płacowymi uzasadnionymi wzrostem odpowiedzialności, tym bardziej wykluczyło zespoły ratownicze z pomocy w nagłych zachorowaniach stanowiących nawet 90% niekorzystnych zdarzeń zdrowotnych. A i działania ratownicze polegające nawet na najlepszym postępowaniu zgodnym ze wszystkimi standardami i tak kończą się wrzuceniem pacjenta na nosze i dowiezieniem na kogutach do SOR, wołając o pomoc dostępnych specjalistów. Również doprowadziło to do rozplenienia się konkursów na świadczenia medyczne w zakresie Państwowego Ratownictwa Medycznego (!), zawieranych z najtańszymi podmiotami prywatnymi, najczęściej z naruszeniem obowiązującego prawa w zakresie zawierania umów (art. 1.5 i 35 Ustawy o ZOZ), jak i prawa pracy w zakresie świadczeń społecznych, czasu pracy, wynagrodzenia i to często zawieranymi z etatowymi pracownikami w warunkach przymusu ekonomicznego, z pełną aprobatą instytucji kontrolnych i organów założycielskich. Rozpaczliwe decyzje administracyjne MZiOS i NFZ doprowadziły do absurdów, że opłaci się zawieźć umierającego pacjenta do najbliższego szpitala tylko po to, aby uzyskać skierowanie na płatny transport sanitarny realizowany często przez odległy podmiot, z personelem bez wymaganych Ustawą o PRM kwalifikacjach, lub ujawniane fakty, że aby dostać specjalistyczną pomoc personel medyczny w szpitalu musi podpowiedzieć rodzinie wezwanie pogotowia. Można to mnożyć. Efekt jest taki, że po wielu godzinach od zdarzenia pacjent nie doznaje łaski
PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia