Raport nt. diagnostyki raka prostaty: kontrowersje wokół testów PSA

Testy PSA są mało przydatne we wczesnym wykrywaniu raka prostaty u mężczyzn po 50. roku życia. W najnowszej opinii U.S. Preventive Services Task Force, takie badania wyrządzają nawet więcej złego niż dobrego.

Dr Virginia Moyer z Baylor College of Medicine, przewodnicząca panelu, przekonuje, że poświęcono wiele czasu i środku na badania przesiewowe przy użyciu testu PSA, który, jak się okazało, nic w tym względzie nie daje. Jej zdaniem, po 20 latach ich stosowania należy skupić na poszukiwaniu nowego, bardziej skutecznego badania pozwalającego wcześnie wykryć raka prostaty.

Rekomendacja na ten temat amerykańskiego panelu rządowego ukaże się we wtorek na łamach pisma "Annals of Internal Medicine" i można oczekiwać, że wywoła wiele dyskusji i polemik.

Test PSA polega na badaniu we krwi poziomu antygenu (Prostate Specific Antygen), wytwarzanego przez komórki gruczołów prostaty, którego zdaniem jest upłynnienie nasienia. U zdrowych mężczyzn przedostaje się on do krwioobiegu jedynie w ilościach śladowych (za prawidłowe uznaje się stężenie PSA od 0 ng/ml do 4 ng/ml - PAP). Wyższy poziom PSA może świadczyć o łagodnym przeroście lub zapaleniu.

Czasami pozwala wykryć małego guza prostaty, ale na jego podstawie nie można określić, czy jest on agresywny i szybko będzie się rozwijał. U.S. Preventive Services Task Force doszedł do takiego wniosku po przeanalizowaniu pięciu dużych badań na ten temat. Uznano, że test nie zmniejsza ryzyka zgonu, a jeśli nawet to w bardzie niewielkim stopniu.

Specjaliści Task Force już wcześniej analizowali przydatność skryningu przy użyciu PSA, ale dotąd nie odradzali tych badań i to w sposób tak zdecydowany. Ich opinia, ma być teraz poddana debacie publicznej, która potrwa co najmniej miesiąc.

W tej sprawie nie wypowiedziało się jeszcze Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne (American Cancer Society). Jedynie reprezentujący je dr Otis Brawley powiedział, że wiele osób, którym zależało na skryningu, przeceniało jego zalety albo wręcz celowo wprowadzało w błąd. 

Z kolei Skip Lockwood z organizacji ZERO, której celem jest wyeliminowanie zgonów z powodu raka prostaty, powiedział, że w panelu nie było ani jednego urologa ani onkologa. Jego zdaniem, to pacjent wspólnie lekarzem powinien decydować o tym, jak się badać i leczyć. Powołał się też na badania przeprowadzone w Szwecji, które sugerują, że badania PSA mogą niektórym mężczyznom uratować życie.

Dr Scott Eggener, onkolog University of Chicago, zajmujący się leczeniem raka prostaty, powiedział, że rekomendacja Task Force jest typowym przykładem "wylewania dziecka z kąpielą", ponieważ może całkowicie zniechęcić mężczyzn do badań przesiewowych.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH