Stan rannych w pożarze hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim jest stabilny. Niestety, wzrosła liczba odnalezionych ofiar z 21 do 22.

21 rannych trafiło do kilku szpitali w województwie. Najmłodszy - ośmiomiesięczny chłopczyk - przebywa w Specjalistycznym Samodzielnym Publicznym
Zakładzie Opieki Zdrowotnej nad Dzieckiem i Młodzieżą w Szczecinie. Ma poparzone 8 proc. powierzchni ciała – podaje Gazeta Wyborcza.

12 karetek z Kamienia, Międzyzdrojów, Gryfic, Rewala, Przybiernowa i Szczecina najpierw woziło rannych do szpitala w Kamieniu, a stamtąd przewożono ich do innych placówek specjalizujących się w danych schorzeniach. Obrażenia pogorzelców to przede wszystkim poparzenia, potłuczenia i złamania.

Osiem osób jest w Szpitali św. Jerzego w Kamieniu Pomorskim.

– Stan wszystkich rannych, którzy obecnie u nas przebywają, jest stabilny – mówi Gazecie Wyborczej Aneta Babiec, rzeczniczka szpitala. – Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Mają złamania, poparzenia, jedna osoba ok. 5 rano przeszła operację jamy brzusznej.

W Zachodniopomorskim Centrum Oparzeń w Gryficach w nocy przygotowano dziesięć miejsc dla najbardziej poszkodowanych. Ale są tam tylko dwaj pacjenci: 21-latek z oparzeniami twarzy, rąk i górnych dróg oddechowych, oraz 16-latek z podejrzeniem zatrucia czadem.

– 21-latek ma oparzenia średniej głębokości. Jest szansa, że będzie można się obyć bez przeszczepów skóry, ale dzisiaj za wcześnie o tym mówić - ocenia dr Andrzej Krajewski, ordynator oparzeniówki w Gryficach. – Z poparzonym rozmawiał już psycholog. Trzecia przywieziona do nas ranna osoba miała tylko ranę okolicy pięty, więc po opatrzeniu mogła być wypisana.

Gryficka oparzeniówka znana jest w kraju z bardzo dobrych wyników leczenia. To właśnie tu leczono m.in. ambasadora Edwarda Pietrzyka, który został ranny w zamachu w Iraku, a także wiele innych bardzo poważnie poparzonych osób.

– Oddział funkcjonuje od 10 lat, ma bardzo dobrą renomę, liczy się w sieci oddziałów oparzeniowych. Trafiają do nas pacjenci z całej Polski – mówi portalowi rynekzdrowia.pl, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala w Gryficach Rajmund Rajewski

Najmłodszy z poszkodowanych, ośmiomiesięczny chłopiec leczony jest w szczecińskim szpitalu dla dzieci.

– Dziecko ma oparzenia głowy, twarzy, rąk i nóg. Oceniamy, że ok. 8 proc. ciała – informujeMarek Krukar, lekarz dyżurny szpitala dziecięcego.

Za trzy, cztery dni lekarze będą mogli dokładnie ocenić stan dziecka. Wykluczono zatrucie tlenkiem węgla.

Trzy osoby z połamanymi nogami i rękami po skokach z okien, trafiły do Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH