Przedstawiciele szpitali, policji, straży miejskiej i pogotowia spotkali się po raz kolejny, by mówić o pijanych pacjentach, którzy utrudniają pracę placówek leczniczych.

– Szpitale mają problem z pacjentami pod wpływem alkoholu - mówiła Anna Kwiecień, zastępca prezydenta.

Takie opinie wygłaszane są często od 2001 r., kiedy zlikwidowano w Radomiu izbę wytrzeźwień. Miasto chciało zaoszczędzić, gdyż rocznie jej utrzymanie pochłaniało 1,2 mln zł. Jednak to spowodowało, że policja i straż miejska lawinowo zaczęły przewozić nietrzeźwych do szpitali. Pisaliśmy o tym wielokrotnie.

- Pięćdziesiąt osób miesięcznie, które do nas trafiają pod wpływem alkoholu, to notoryczni recydywiści, bezdomni, wyrzucani z domów pomocy społecznej - tłumaczył podczas spotkania lekarz Julian Wróbel z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. - Pacjenci ci często są zapchleni, zarobaczeni, wydobywający się od nich smród jest straszny, a do tego są bardzo roszczeniowi wobec personelu. Nietrzeźwi na oddziałach to też problem dla normalnych, że się tak wyrażę, pacjentów.

Spotkanie zorganizowane przez prezydenta Annę Kwiecień miało na celu rozwiązanie problemu pijanych osób na oddziałach. Pani prezydent tłumaczyła zebranym, że rolę izby wytrzeźwień spełnia policyjna izba zatrzymań, która funkcjonuje przez całą dobę siedem dni w tygodniu i stale dyżuruje w niej lekarz.

- To są najtrudniejsi diagnostycznie pacjenci. Gdy jesteśmy wzywani do nietrzeźwej i nieprzytomnej osoby, nie można wykluczyć, że jest ona zatruta lub nie ma ciężkich obrażeń wewnętrznych - tłumaczy Piotr Kowalski, dyrektor radomskiego pogotowia ratunkowego. - A odpowiedzialność za taką osobę spada na lekarza - dodaje.

Komendant miejski policji Andrzej Chaniecki podkreślał, że często to personel medyczny szpitala nie zawiadamia policji, gdy na oddziale leży pacjent, który mógłby trafić do policyjnej izby zatrzymań.

- Nikt nie będzie chodził po szpitalu i sprawdzał, czy ktoś zakłóca spokój na oddziale. Musimy otrzymać telefon i wówczas zabierzemy taką osobę - tłumaczył komendant.

Obecni na spotkaniu zastanawiali się też nad tym, aby w szpitalu wyodrębnić pododdział, na którym mogliby leżeć pijani pacjenci, żeby nie przeszkadzali innych chorym. Jednak okazuje się, że nie ma na to miejsca.

Niestety spotkanie nie przyniosło konkretnych decyzji.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH