
Sześciotygodniowe dziecko miało wymioty i było odwodnione. Lekarz z przychodni skierował rodziców chłopca do Szpitala Specjalistycznego św. Jana w Starogardzie Gdańskim, ale dyżurująca lekarka odmówiła jego przyjęcia do placówki. Wiele wskazuje na to, że nie rozpoznała u niemowlęcia pylorostenozy. W opinii specjalistów, diagnoza w takich przypadkach nie powinna stanowić problemu.
W starogardzkim szpitalu trwa postępowanie wyjaśniające, o którego wynikach, przed rozmową z matką dziecka, mediów postanowiono nie informować. Z dotychczasowych „przecieków” wynika, iż dyżurująca lekarka twierdzi, że oceniała stan dziecka w danym momencie, a ten nie był zły. Tłumaczy się ponadto obecnością na oddziale rotawirusów i brakiem możliwości izolowania dziecka.
Ostatecznie chłopczyk trafił do Szpitala Specjalistycznego im. F. Ceynowy w Wejherowie i tam został zoperowany na pylorostenozę, czyli przerostowe zwężenie odźwiernika. To właśnie ta anatomiczna wada przewodu pokarmowego była powodem zdrowotnych problemów małego pacjenta.
W opinii pediatrów
nie powinno być problemu z odróżnieniem zwykłego ulewania się od tzw. chlustających wymiotów, stanowiących podstawowy objaw pylorostenozy.
– Diagnoza jest prosta – mówi dr Barbara Płoska, chirurg dziecięcy w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Objawy zaczynają się najczęściej w ok. 3 tygodniu życia. Są to tzw. chlustające wymioty na odległość, po których dziecko ma ponownie poczucie głodu, je i znowu łapią je torsje. Przerostowe zwężenie wziernika sprawia bowiem, że pokarm nie przechodzi dalej – tłumaczy dr Płoska.
Ponadto u dziecka można stwierdzić:
• Niepokój wzdęcie nadbrzusza, utratę wagi lub nieprawidłowo niski przyrost masy.
• Badanie palpacyjne przez powłoki brzuszne pozwala niekiedy stwierdzić guz w rzucie odźwiernika. Jest to tzw. objaw oliwki. Z powodu odwodnienia występuje skąpomocz i skąpe stolce.
• Pylorostenozie towarzyszy ponadto hipochloremia (niedobór chlorków we krwi), hipokaliemia (stężenie potasu w surowicy krwi) i alkaloza metaboliczna (stan podwyższonego poziomu zasad we krwi), co może już być niebezpieczne.
Potwierdza to Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki, który przyznaje, że dziecku z nierozpoznaną pylorostenozą grozi poważne niebezpieczeństwo z powodu odwodnienia organizmu, które może prowadzić do zaburzenia gospodarki elektrolitowej. Twierdzi przy tym, że lekarz czy dyspozytor, któremu rodzice zgłoszą niepokojące objawy u dziecka do 1. roku życia, powinien je bezwzględnie hospitalizować i poddać diagnostyce.
Dr Płoska wyjaśnia, że najlepszą metodą rozpoznania jest badanie USG i pomiar szerokości mięśniówki. Znane są algorytmy diagnostyczne. Ważne jest także badanie kliniczne brzuszka. Jeśli są jeszcze wątpliwości, można zrobić pasaż przewodu pokarmowego – dodaje Płoska.
Jedyna metoda
Wrodzone przerostowe zwężenie odźwiernika jest wadą anatomiczną występującą z częstością 1-4 na 1000 żywych urodzeń, najczęściej u chłopców. Powstaje wskutek wrodzonego przerostu mięśni, które w postaci szerokiego i grubego pierścienia zaciskają błonę śluzową. Upośledza to drożność odźwiernika, którego światło jeszcze bardziej zwęża się wskutek dołączającego się stanu kurczowego mięśni oraz obrzęku błony śluzowej przyodźwiernikowej części żołądka.
Jedyną metodą usunięcia tej anatomicznej wady jest stosowane na całym świecie leczenie operacyjne. – Operacje są proste – twierdzi dr Barbara Płoska. – Nacina się jedynie błonę surowiczą, nie otwiera się światła przewodu pokarmowego. Zabieg trwa 20-30 min i sześć godzin po nim można już zacząć karmić dziecko.
Terapia rzadko daje powikłania. Zaledwie kilka procent operowanych dzieci ma komplikacje pooperacyjne, do których zalicza się: niedrożność odźwiernika wymagającą reoperacji, infekcje rany pooperacyjnej, pooperacyjne wymioty czy niedrożność mechaniczną jelita cienkiego.