Przychodzi pacjent do lekarza. Jak poznać, że symuluje? Psychiatra: - Szacunkowo nawet 5 do 10 proc. hospitalizacji jest spowodowanych zaburzeniami pozorowanymi. Fot. PTWP

Zespół Münchhausena to zaburzenie psychiczne u osób, które celowo wywołują u siebie objawy chorobowe lub symulują je aby poddać się niepotrzebnemu leczeniu. Jest poważnym problemem nie tylko dla chorych kierowanych motywacją skupienia na sobie uwagi personelu medycznego, ale także dla lekarzy i całego systemu.

Przypomnijmy, że nazwa zespół Münchhausena (Münchhausen syndrome - MS) została po raz pierwszy zastosowana w 1951 r. przez angielskiego lekarza Richarda Ashera. Skorzystał on z nazwiska barona Carla von Münchhausena, niemieckiego oficera służącego w XVIII w. na rosyjskim żołdzie, który zdobył rozgłos opowiadaniem swoich zmyślonych przygód.

Kilka tygodni temu media obiegła informacja o 24-latce z MS, która na podstawie sfałszowanej dokumentacji medycznej, wskazującej, że choruje na raka żołądka, została poddana resekcji zdrowego narządu.

Inny drastyczny przykład pochodzi sprzed kilku lat. Młoda, także 24-letnia wówczas kobieta studiująca ratownictwo medyczne, była wielokrotnie hospitalizowana w szpitalach w różnych miastach, nawet trzykrotnie w ciągu miesiąca, z powodu podejrzenia niedrożności jelit. Tylko w ciągu czterech tygodni przeszła pięć operacji zwiadowczych. W sumie było ich kilkanaście. W efekcie zrosty po licznych zabiegach doprowadziły do faktycznej niedrożności jelit.

Wędrujący pacjent
- Szacunkowo 5 do 10 proc. hospitalizacji jest spowodowanych zaburzeniami pozorowanymi, ale jednoznaczne określenie, że mamy do czynienia z MS, jest wyjątkowo trudne, ponieważ zespół ten jest rozpoznawany niezmiernie rzadko - mówi nam prof. Piotr Gałecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dorosłych.

Dodaje, że specyfika problemu jest i taka, że jeśli osoba z tym zaburzeniem dostrzega, iż pracownik służby zdrowia nabiera podejrzeń co do jej wiarygodności, momentalnie zmienia placówkę.

Jak zauważa dr Joanna Mossakowska-Wójcik z Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, właśnie dlatego mówimy o tzw. wędrującym pacjencie. W historii swojego leczenia zmienia on wielokrotnie placówki, nawet na położone w znacznej odległości od swojego miejsca zamieszkania, aby uniknąć zdemaskowania.

- Są to także pacjenci, którzy wypracowali już bagaż doświadczeń w przekonywaniu personelu medycznego, że chorują i potrafią wykorzystać to, czego "nauczyli się" wcześniej. Przy kontakcie z następnym lekarzem coraz skuteczniej przedstawiają objawy symulowanych dolegliwości. Przychodzi im to tym łatwiej, że wielu z nich jest lub było zawodowo związanych z ochroną zdrowia i ma przynajmniej podstawową wiedzę medyczną - wskazuje prof. Gałecki.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH