Pruszcz Gdański: jak pogotowie ze strażą...

Konflikt pomiędzy Samodzielnym Publicznym Pogotowiem Ratunkowym w Pruszczu Gdańskim a komendantem powiatowym Państwowej Straży Pożarnej nabrał charakter urzędowy.

Ratownicy medyczni złożyli we wtorek (20 lipca) w Prokuraturze Rejonowej w Pruszczu Gdańskim zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zarzucają komendantowi, który użycza pomieszczenia na funkcjonowanie pogotowia, że uniemożliwia im normalne pełnienie służby, narażając tym samym na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia mieszkańców powiatu.

Jako przykłady w apelu, datowanym 19 lipca a skierowanym między innymi do komendanta głównego PSP, komendanta wojewódzkiego PSP wojewody pomorskiego, starosty powiatu gdańskiego – pracownicy pogotowia podają między innymi zakaz podłączenia telefonów i systemu rejestracji rozmów i systemu teleinformatycznego, zakłócanie funkcjonowania systemu łączności telefonicznej, próbę likwidacji radiostacji z kanałem ratunkowym 20, służącym do koordynacji zespołów ratownictwa różnych stacji, w tym Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, kłopoty z parkowaniem i serwisowaniem karetek..

Jak potwierdziła portalowi rynek zdrowia.pl prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, do Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez komendanta PSP w Pruszczu Gdańskim.

- W ciągu trzydziestu dni będzie przeprowadzane postępowanie sprawdzające przez prokuratora czy zarzuty są zasadne i wówczas zapadnie decyzja o wszczęciu lub odrzuceniu postępowania w tej sprawie - mówi prokurator Wawryniuk.

Zdaniem komendanta straży w Pruszczu problemy zaczęły się wtedy, kiedy próbował wynegocjować ze starostwem aneks do umowy o użyczeniu budynku. Jego zdaniem bowiem straż pożarna w znacznej mierze pokrywa koszty związane z funkcjonowaniem pogotowia a te obciążenie powinno pokrywać starostwo. Natomiast, jeśli chodzi o zarzuty ratowników, zdaniem komendanta, są wyssane z palca.

O niemożności znalezienie porozumienia ze Starostwem Powiatowym i Pogotowiem Ratunkowym mówi też komendant Śmiechowski, tyle, że jego zdaniem to druga strona nie okazuje zainteresowania wyjaśnieniem nieporozumień.

Konflikt w Pruszczu gdańskim zaczyna przyjmować dość kuriozalne wymiary. Podobnego zdania jest Jerzy Karpiński dyrektor Wydziału Zdrowia Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku.

- Sprawą zajmie się Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Krysysowego, bo jemu bezpośrednio podlega pogotowie w Pruszczu Gdański, ale wydaje mi się, że konflikt ma nie tyle podłoże merytoryczne co personalne. Nie chcę tłumaczyć żadnej ze stron, ale obie wykazują się złośliwościami, brakiem dojrzałości. Powiem szczerze, że cała ta sytuacja przynosi po prostu wstyd - stwierdza doktor Karpiński.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH