Wtorek, 2 września 2014 

Jarosław Fedorowski/Rynek Zdrowia | 26-07-2012 19:17

Projekt rozporządzenia jest nadmiernie szczegółowy Anestezjologia

Rozporządzenie sprawia wrażenie podyktowanego przez jedną grupę interesu - lekarzy specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii - pisze dr Jarosław Fedorowski, prof. uniw., prezes Polskiej Federacji Szpitali*, przedstawiając stanowisko Federacji na temat projektu rozporządzenia o standardach anestezjologicznych.

Dr Jarosław Fedorowski

Lekarze innych specjalności słusznie protestują, a najbardziej powinni zgłaszać uwagi, i już zgłaszają, zarządzający oraz właściciele szpitali.

Projekt rozporządzenia promuje jeden, bardzo tradycyjny podział szpitala na oddziały według kryterium specjalności lekarskiej, podczas gdy w innych przepisach krajowych oraz dość powszechnie w praktyce międzynarodowej funkcjonują nowoczesne interdyscyplinarne rejony opieki nad pacjentem w szpitalu według stopnia natężenia opieki medycznej (nie tylko lekarskiej) nad pacjentem. Natomiast wymogi dotyczące sprzętu można uznać za nowoczesne.

Standardy postępowania w każdej dziedzinie medycyny oczywiście ulegają ciągłej zmianie. Zarządzający szpitalami są tego świadomi. Projekt rozporządzenia nie traktuje jednak o standardach postępowania, a przede wszystkim mówi o sprawach organizacyjnych i wyposażeniu. Jest w projekcie rozporządzenia jeden bardzo dobry oraz nowoczesny zapis, który wreszcie mówi o wielodyscyplinarności intensywnej terapii (paragraf 12). Niestety, liczne inne punkty projektu rozporządzenia są z nim sprzeczne. Zapis w obecnym brzmieniu projektu rozporządzenia pozostanie niewiele znaczącą deklaracją.

Anestezjolog - gdzie najbardziej potrzebny?
Rozporządzenie utrudnia zarządzającym szpitalami prowadzenie nowoczesnej gospodarki zasobami szpitala, na przykład wiążąc całość działań anestezjologii z działaniami z zakresu intensywnej terapii. Prowadzenie znieczuleń pacjentów do operacji chirurgicznych jest jednym z elementów wielodyscyplinarnej opieki w szpitalu. Dlatego też z puntu widzenia zarządzających szpitalem, właściwe jest pojmowanie intensywnej terapii, jako najwyższego stopnia natężenia opieki nad pacjentem w szpitalu.

Dodatkowa działalność, często prowadzona przez lekarzy anestezjologów na terenie szpitala, jak na przykład interwencyjne leczenie bólu, sedacje do mniejszych procedur zabiegowych, czy procedury naczyniowe (np. wkłucia centralne) może być z powodzeniem wykonywana przez lekarzy nie zajmujących się na co dzień intensywną terapią, czy też lekarzy innych specjalności, przy zachowaniu odpowiednich schematów postępowania. Już słyszę zarzuty, że innym lekarzom brakuje kwalifikacji formalnych. Odpowiem przewrotnie: a przecież jest spora grupa anestezjologów, którzy od lat nie zajmują się intensywną terapią, choć mają kwalifikacje formalne.

W rozporządzeniu zawarte jest wymaganie konsultacji anestezjologicznej w leczeniu bólu. Leczeniem bólu zajmują się też i powinni dalej zajmować się lekarze innych specjalności. To leczenie objawu, a więc zupełnie nie jest potrzebne, aby nadawać mu specjalną rangę rozporządzeniem ministra. Jest to przykład niepotrzebnej nadregulacji, która może spowodować sztuczny niedobór specjalistów. Nie należy dla konkretnego objawu rozporządzeniem zmuszać lekarza prowadzącego do uzyskania takiej, czy innej konsultacji. Chyba każdy lekarz wie, że anestezjolodzy są szczególnie biegli w interwencyjnym leczeniu bólu i jeśli będzie potrzeba, to poprosi o konsultację.

Normy zatrudnienia a referencyjność
Co do pracy bloku operacyjnego. Zapisano, że plan zabiegów musi być ustalany w porozumieniu z lekarzem kierownikiem oddziału anestezjologii i intensywnej terapii. Przecież plan zabiegów powinien być ustalany w porozumieniu z lekarzami różnych specjalności, przede wszystkim chirurgicznych, a także z kierownictwem personelu pielęgniarskiego oraz menedżerami.

Oczywiście standardem musi być bezpieczeństwo pacjenta i personelu, ale ważna jest także optymalna gospodarka zasobami szpitala. Jest to naszym zdaniem przykład nadregulacji, wnikającej zbyt głęboko w zagadnienia organizacji pracy szpitala i dowód na dyktowanie zapisów przez lekarzy jednej specjalności. Ciekawe co na to powiedzą chirurdzy, anestezjolodzy widocznie uważają, że planu operacji nie trzeba z chirurgami w ogóle uzgadniać.

W projekcie stworzono wygórowane nowe normy zatrudnienia w stosunku do lekarzy. Przyjęto nieuzasadnione założenie, że przy małych oddziałach o niskim stopniu referencyjności, a co za tym idzie niskim stopniu natężenia intensywnej terapii w porównaniu z wyższymi poziomami referencyjności, potrzeba minimum jednego lekarza specjalisty na jedno łóżko podczas zwykłych godzin pracy. W oddziałach o wyższym stopniu referencyjności także wymaga się zbyt dużej liczby lekarzy. Natomiast w stosunku do lekarzy dyżurnych wymagania wydają się do przyjęcia ale, czy muszą być określane aż na szczeblu ministerialnym?

Okiem menadżera
Rozporządzenie stawia też wymogi w stosunku do innych oddziałów szpitala.

Niedobrze, że na przykład wymaga się jednego oddziału zachowawczego oraz jednego zabiegowego przy OiT pierwszego stopnia referencyjności. Jest to kolejny przykład promowania tradycyjnego i niestety zacofanego podziału organizacyjnego szpitala. Wielu menedżerów szpitali stoi na stanowisku definiowania oddziałów szpitalnych według stopnia natężenia opieki medycznej, a nie specjalizacji lekarskiej. W takim rozumieniu OIT jest oczywiście oddziałem o najwyższym stopniu natężenia.

W rozporządzeniu znajdujemy regulacje dotyczące prowadzenia kontroli jakości intensywnej terapii. Powierza się ją jednostronnie i jednostkowo lekarzowi kierownikowi OIT. Jest to niezgodnie z nowoczesną praktyką zarządzania jakością w szpitalu. W szpitalach jakość monitorowana jest w sposób wielopłaszczyznowy: systemowy, zespołowy oraz także jednostkowy. Często korzysta się z instytucji zewnętrznych, audytorów, konsultantów oraz instytucji akredytacyjnych. Powierzanie tych funkcji jednej osobie świadczy o niedopasowaniu zapisów do nowoczesnego zarządzania w ochronie zdrowia.

Co do kwestii kierowania oddziałem intensywnej terapii. Kierującym jakimkolwiek oddziałem szpitalnym, pod względem całości zarządzania sprawami oddziału, nie musi być wcale lekarz, tak jak i kierującym szpitalem też nie musi być lekarz. Uważamy, że należy mówić o kierowaniu pod względem medycznym, a ściślej - lekarskim. Rozporządzenie promuje jeden tradycyjny model funkcjonowania szpitala w oparciu o mało postępowy model ordynatorski, nie zauważając, że w wielu szpitalach europejskich oraz także w coraz większej liczbie polskich szpitali z powodzeniem działa system pracy zespołowej.

Mówimy o zarządzaniu, które nie jest elementem specjalizacji z intensywnej terapii, czy wielu innych dziedzin medycyny. Zostawmy zarządzanie kwalifikowanym menedżerom (mogą, ale nie muszą być lekarzami) i dajmy im trochę swobody i decyzyjności.

Zbyt szczegółowo
W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia napisano, że nie spowoduje skutków finansowych. Nie można się z tym zgodzić. Jest oczywiste, że wzrost nakładów na wynagrodzenia grupy lekarzy anestezjologów, pielęgniarek oraz wymagań dotyczących sprzętu, a także zmniejszenie możliwości efektywnego zarządzania szpitalem będzie się wiązać z koniecznością poniesienia określonych i znacznych nakładów finansowych przez właścicieli szpitali, którymi są przede wszystkim samorządy. Słuszne koszty należy ponieść, ale autorzy rozporządzenia zapomnieli zapisać skąd na to wziąć środki.

Rozporządzenie jest nadmiernie szczegółowe. Prowadzenie świadczeń medycznych w szpitalach w oparciu o standardy wytyczane przez krajowe i międzynarodowe towarzystwa medyczne, tak lekarskie, jaki i pielęgniarskie oraz normy instytucji akredytacyjnych, czy certyfikacyjnych, jest standardowym zadaniem kadry zarządzającej szpitali. Projekt rozporządzenia świadczy o niskim poziomie zaufania do tych instytucji, jak i do kadry zarządzającej.

Moja wypowiedź wynika przede wszystkim z treści stanowiska szeroko konsultowanego w gronie członków władz PFSz - Zarządu i Rady Naczelnej, a są wśród nich doświadczeni menedżerowie, także lekarze, również kilku anestezjologów. Opieram się także w pewnym stopniu na własnych doświadczeniach z pracy jako lekarz w czterech krajach świata, w tym 10-letniej praktyki w obszarze intensywnej opieki medycznej, ale przez pryzmat posiadanej dodatkowej specjalizacji z zakresu organizacji kompleksowej opieki medycznej i wieloletniego doświadczenia w obszarze zarządzania szpitalami.

Skróty, tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

*Polska Federacja Szpitali (PFSz) istnieje od minionego roku. Zrzesza 54 szpitale z całego kraju, funkcjonujące w oparciu o różne modele własnościowe i organizacyjne.

  • Całkowite niezrozumienie tekstu projektu rozporządzenia
    Szanowny Panie Doktorze,
    Zanim zacznie Pan zarządzać jakimkolwiek podmiotem leczniczym w Polsce, proponuję pogłębić wiedzę na temat obowiązującego systemu opieki zdrowotnej oraz języka prawnego, tak aby nauczyć się czytać ze zrozumieniem tekst jakiegokolwiek rozporządzenia. Ilość nieprawdziwych stwierdzeń (niezgodnych z projektem o którym Pan mówi) jest tak niepokojąco duża, że aż nieprawdopodobna. Może zamiast wypowiadać się taki sposób jak w artykule lepiej zadzwonić do MZ aby uzyskać właściwe rozumienie tekstu projektu. Pana autorytet na pewno na tym nie ucierpi.

    ~zainteresowany, 2012-09-15

DODAJ KOMENTARZ

SUBSKRYBUJ WIADOMOŚCI RYNKU ZDROWIA

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl
prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Rynek Zdrowia: polub nas na Facebooku


Rynek Zdrowia: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze


RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

NAPISZ DO NAS

Prof. Gałecki: jest realna szansa, że poprawi się sytuacja w polskiej psychiatrii

Psychiatria jest podstawową dziedziną medycyny z długą historią. Nowoczesne szpitale powstawały na terenie Polski w pierwszej połowie XX-wieku i do dziś w większości mieszczą się w tych samych budynkach - przypomina w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii. - Modernizacja infrastruktury nie nadąża za zmianami w podejściu do problemów zdrowia psychicznego.

POLECAMY W SERWISACH