Projekt rozporządzenia jest nadmiernie szczegółowy

Rozporządzenie sprawia wrażenie podyktowanego przez jedną grupę interesu - lekarzy specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii - pisze dr Jarosław Fedorowski, prof. uniw., prezes Polskiej Federacji Szpitali*, przedstawiając stanowisko Federacji na temat projektu rozporządzenia o standardach anestezjologicznych.

Lekarze innych specjalności słusznie protestują, a najbardziej powinni zgłaszać uwagi, i już zgłaszają, zarządzający oraz właściciele szpitali.

Projekt rozporządzenia promuje jeden, bardzo tradycyjny podział szpitala na oddziały według kryterium specjalności lekarskiej, podczas gdy w innych przepisach krajowych oraz dość powszechnie w praktyce międzynarodowej funkcjonują nowoczesne interdyscyplinarne rejony opieki nad pacjentem w szpitalu według stopnia natężenia opieki medycznej (nie tylko lekarskiej) nad pacjentem. Natomiast wymogi dotyczące sprzętu można uznać za nowoczesne.

Standardy postępowania w każdej dziedzinie medycyny oczywiście ulegają ciągłej zmianie. Zarządzający szpitalami tego świadomi. Projekt rozporządzenia nie traktuje jednak o standardach postępowania, a przede wszystkim mówi o sprawach organizacyjnych i wyposażeniu. Jest w projekcie rozporządzenia jeden bardzo dobry oraz nowoczesny zapis, który wreszcie mówi o wielodyscyplinarności intensywnej terapii (paragraf 12). Niestety, liczne inne punkty projektu rozporządzenia z nim sprzeczne. Zapis w obecnym brzmieniu projektu rozporządzenia pozostanie niewiele znaczącą deklaracją.

Anestezjolog - gdzie najbardziej potrzebny?
Rozporządzenie utrudnia zarządzającym szpitalami prowadzenie nowoczesnej gospodarki zasobami szpitala, na przykład wiążąc całość działań anestezjologii z działaniami z zakresu intensywnej terapii. Prowadzenie znieczuleń pacjentów do operacji chirurgicznych jest jednym z elementów wielodyscyplinarnej opieki w szpitalu. Dlatego też z puntu widzenia zarządzających szpitalem, właściwe jest pojmowanie intensywnej terapii, jako najwyższego stopnia natężenia opieki nad pacjentem w szpitalu.

Dodatkowa działalność, często prowadzona przez lekarzy anestezjologów na terenie szpitala, jak na przykład interwencyjne leczenie bólu, sedacje do mniejszych procedur zabiegowych, czy procedury naczyniowe (np. wkłucia centralne) może być z powodzeniem wykonywana przez lekarzy nie zajmujących się na co dzień intensywną terapią, czy też lekarzy innych specjalności, przy zachowaniu odpowiednich schematów postępowania. Już słyszę zarzuty, że innym lekarzom brakuje kwalifikacji formalnych. Odpowiem przewrotnie: a przecież jest spora grupa anestezjologów, którzy od lat nie zajmują się intensywną terapią, choć mają kwalifikacje formalne.

W rozporządzeniu zawarte jest wymaganie konsultacji anestezjologicznej w leczeniu bólu. Leczeniem bólu zajmują się też i powinni dalej zajmować się lekarze innych specjalności. To leczenie objawu, a więc zupełnie nie jest potrzebne, aby nadawać mu specjalną rangę rozporządzeniem ministra. Jest to przykład niepotrzebnej nadregulacji, która może spowodować sztuczny niedobór specjalistów. Nie należy dla konkretnego objawu rozporządzeniem zmuszać lekarza prowadzącego do uzyskania takiej, czy innej konsultacji. Chyba każdy lekarz wie, że anestezjolodzy szczególnie biegli w interwencyjnym leczeniu bólu i jeśli będzie potrzeba, to poprosi o konsultację.

Normy zatrudnienia a referencyjność
Co do pracy bloku operacyjnego. Zapisano, że plan zabiegów musi być ustalany w porozumieniu z lekarzem kierownikiem oddziału anestezjologii i intensywnej terapii. Przecież plan zabiegów powinien być ustalany w porozumieniu z lekarzami różnych specjalności, przede wszystkim chirurgicznych, a także z kierownictwem personelu pielęgniarskiego oraz menedżerami.

Oczywiście standardem musi być bezpieczeństwo pacjenta i personelu, ale ważna jest także optymalna gospodarka zasobami szpitala. Jest to naszym zdaniem przykład nadregulacji, wnikającej zbyt głęboko w zagadnienia organizacji pracy szpitala i dowód na dyktowanie zapisów przez lekarzy jednej specjalności. Ciekawe co na to powiedzą chirurdzy, anestezjolodzy widocznie uważają, że planu operacji nie trzeba z chirurgami w ogóle uzgadniać.

W projekcie stworzono wygórowane nowe normy zatrudnienia w stosunku do lekarzy. Przyjęto nieuzasadnione założenie, że przy małych oddziałach o niskim stopniu referencyjności, a co za tym idzie niskim stopniu natężenia intensywnej terapii w porównaniu z wyższymi poziomami referencyjności, potrzeba minimum jednego lekarza specjalisty na jedno łóżko podczas zwykłych godzin pracy. W oddziałach o wyższym stopniu referencyjności także wymaga się zbyt dużej liczby lekarzy. Natomiast w stosunku do lekarzy dyżurnych wymagania wydają się do przyjęcia ale, czy muszą być określane na szczeblu ministerialnym?

Okiem menadżera
Rozporządzenie stawia też wymogi w stosunku do innych oddziałów szpitala.

Niedobrze, że na przykład wymaga się jednego oddziału zachowawczego oraz jednego zabiegowego przy OiT pierwszego stopnia referencyjności. Jest to kolejny przykład promowania tradycyjnego i niestety zacofanego podziału organizacyjnego szpitala. Wielu menedżerów szpitali stoi na stanowisku definiowania oddziałów szpitalnych według stopnia natężenia opieki medycznej, a nie specjalizacji lekarskiej. W takim rozumieniu OIT jest oczywiście oddziałem o najwyższym stopniu natężenia.

W rozporządzeniu znajdujemy regulacje dotyczące prowadzenia kontroli jakości intensywnej terapii. Powierza się ją jednostronnie i jednostkowo lekarzowi kierownikowi OIT. Jest to niezgodnie z nowoczesną praktyką zarządzania jakością w szpitalu. W szpitalach jakość monitorowana jest w sposób wielopłaszczyznowy: systemowy, zespołowy oraz także jednostkowy. Często korzysta się z instytucji zewnętrznych, audytorów, konsultantów oraz instytucji akredytacyjnych. Powierzanie tych funkcji jednej osobie świadczy o niedopasowaniu zapisów do nowoczesnego zarządzania w ochronie zdrowia.

Co do kwestii kierowania oddziałem intensywnej terapii. Kierującym jakimkolwiek oddziałem szpitalnym, pod względem całości zarządzania sprawami oddziału, nie musi być wcale lekarz, tak jak i kierującym szpitalem też nie musi być lekarz. Uważamy, że należy mówić o kierowaniu pod względem medycznym, a ściślej - lekarskim. Rozporządzenie promuje jeden tradycyjny model funkcjonowania szpitala w oparciu o mało postępowy model ordynatorski, nie zauważając, że w wielu szpitalach europejskich oraz także w coraz większej liczbie polskich szpitali z powodzeniem działa system pracy zespołowej.

Mówimy o zarządzaniu, które nie jest elementem specjalizacji z intensywnej terapii, czy wielu innych dziedzin medycyny. Zostawmy zarządzanie kwalifikowanym menedżerom (mogą, ale nie muszą być lekarzami) i dajmy im trochę swobody i decyzyjności.

Zbyt szczegółowo
W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia napisano, że nie spowoduje skutków finansowych. Nie można się z tym zgodzić. Jest oczywiste, że wzrost nakładów na wynagrodzenia grupy lekarzy anestezjologów, pielęgniarek oraz wymagań dotyczących sprzętu, a także zmniejszenie możliwości efektywnego zarządzania szpitalem będzie się wiązać z koniecznością poniesienia określonych i znacznych nakładów finansowych przez właścicieli szpitali, którymi są przede wszystkim samorządy. Słuszne koszty należy ponieść, ale autorzy rozporządzenia zapomnieli zapisać skąd na to wziąć środki.

Rozporządzenie jest nadmiernie szczegółowe. Prowadzenie świadczeń medycznych w szpitalach w oparciu o standardy wytyczane przez krajowe i międzynarodowe towarzystwa medyczne, tak lekarskie, jaki i pielęgniarskie oraz normy instytucji akredytacyjnych, czy certyfikacyjnych, jest standardowym zadaniem kadry zarządzającej szpitali. Projekt rozporządzenia świadczy o niskim poziomie zaufania do tych instytucji, jak i do kadry zarządzającej.

Moja wypowiedź wynika przede wszystkim z treści stanowiska szeroko konsultowanego w gronie członków władz PFSz - Zarządu i Rady Naczelnej, a są wśród nich doświadczeni menedżerowie, także lekarze, również kilku anestezjologów. Opieram się także w pewnym stopniu na własnych doświadczeniach z pracy jako lekarz w czterech krajach świata, w tym 10-letniej praktyki w obszarze intensywnej opieki medycznej, ale przez pryzmat posiadanej dodatkowej specjalizacji z zakresu organizacji kompleksowej opieki medycznej i wieloletniego doświadczenia w obszarze zarządzania szpitalami.

Skróty, tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

*Polska Federacja Szpitali (PFSz) istnieje od minionego roku. Zrzesza 54 szpitale z całego kraju, funkcjonujące w oparciu o różne modele własnościowe i organizacyjne.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus
  • 10.

    JUBILEUSZOWA EDYCJA 14-16 maja 2018, Katowice • Spodek i MCK • Metropolia GZM

Pobierz aplikację EEC
WIĘCEJ

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.