Prof. Kuczyński: 95 proc. pacjentek wykorzystuje wszystkie zamrożone zarodki

Technologia zamrażania jest już tak udoskonalona, że nie ma różnicy pomiędzy żywotnością zarodka rozmrożonego a takiego, który nie był mrożony - przekonuje prof. Waldemar Kuczyński, przewodniczący Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.

W wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej profesor przyznaje, że mrożenie zarodków ma coraz bardziej zasadnicze znaczenie dla par starających się o dziecko metodą in vitro.

- Obecnie rekomenduje się wręcz zamrażanie wszystkich uzyskanych zarodków, bo wszczepianie ich pacjentce bezpośrednio po cyklu stymulowania hormonalnego zmniejsza szansę na sukces. Śluzówka macicy po stymulacji hormonalnej ulega przerostowi, co utrudnia zagnieżdżenie się i rozwój zarodka. I zwiększa ryzyko powikłań w czasie ciąży: torbieli na jajnikach, płynu w jamie brzusznej, uszkodzenia wątroby. A to zmniejsza szanse donoszenia ciąży - wyjaśnia profesor.

Dodaje: - Od dwóch lat jest tendencja - promowana przez pioniera zapłodnienia in vitro Paula Devroya - by wszystkie powstałe zarodki zamrażać i wszczepić w następnym cyklu miesięcznym, gdy śluzówka macicy wróci do normy.

Więcej: wyborcza.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH