Wcześniej niż planowano MZ chce zabronić chirurgom i pediatrom pracy w karetkach. Czy wystarczy lekarzy medycyny ratunkowej, do momentu wejścia w życie nowych, proponowanych przepisów, by zastąpić tych, którzy w tej chwili pracują w pogotowiu?

Obecnie na oddziałach ratunkowych i w karetkach pracować mogą lekarze kilku specjalności: pediatra, internista, anestezjolog, chirurg i oczywiście lekarz medycyny ratunkowej. Tak ma być do 2020 roku. Potem ratowaniem życia ma się zajmować tylko lekarz medycyny ratunkowej. Tak przynajmniej mówi ustawa, która na razie obowiązuje.

Przepisy mają się jednak zmienić. Ministerstwo Zdrowia, na wniosek Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, chce skrócić okres przejściowy o pięć lat. W karetkach i na oddziałach ratunkowych już od 2015 roku mieliby pracować wyłącznie lekarze po specjalizacji medycyna ratunkowa.

– To propozycja, która musi być jeszcze zatwierdzona przez kierownictwo resortu – zastrzegał Marek Twardowski, wiceminister zdrowia, w czasie sympozjum medycyny ratunkowej w Karpaczu.

- My od dawna z takim wnioskiem występujemy - mówi portalowi rynekzdrowia.pl  prof. Juliusz Jakubaszko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej. - Ta propozycja znalazła się już w projekcie ustaw z 2006 roku, ale przez niedopatrzenie posłów z Sejmowej Komisji Zdrowia ówczesnej kadencji, okres się ten wydłużono. To natychmiast zaskutkowało natychmiastowym spadkiem zainteresowania specjalizacją medycyny ratunkowej.

Problem w tym, że w Polsce medyków, którzy mogą pracować na oddziałach ratunkowych, brakuje. Za mało jest pediatrów, anestezjologów, ale też lekarzy medycyny ratunkowej. Specjalizację z medycyny ratunkowej ma 500 lekarzy, kształci się kolejnych 560, ale powinno być ich nawet 3 tysiące.

Czy wobec takich braków kadrowych do 2015 zdołamy przygotować odpowiednią ilość wykształconych w tej specjalizacji lekarzy?

- Pewnie nie zdołamy - mówi rynkowi zdrowia.pl prof. Jakubaszko – ale co to ma do rzeczy? Jeżeli założymy, że może ich nie być to nigdy ich nie wykształcimy. Od ubiegłego roku jest już określony program specjalizacji europejskiej lekarzy medycyny ratunkowej. I my się do tego europejskiego programu, z naszym polskim, dopasujemy. Jesteśmy właśnie w trakcie tego procesu. To oznacza, że trochę uprościmy polski program specjalizacyjny. Zmniejszymy liczbę wymaganych kursów. Jest ich po prostu za dużo

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH