PAP/Rynek Zdrowia | 15-09-2019 13:18

Prof. Helwich o FASD: wiele matek nie przyznaje się do picia w ciąży, co utrudnia diagnozę

Dzieci, których matki spożywały w ciąży alkohol, najczęściej rodzą się za wcześnie, przeważnie są zbyt małe w stosunku do czasu trwania ciąży i rozwijają się znacznie gorzej niż ich zdrowi rówieśnicy - powiedziała krajowa konsultantka w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Spektrum Alkoholowych Zaburzeń Płodowych (FASD) to najczęściej występująca choroba niedziedziczna prowadząca do niepełnosprawności intelektualnej. Rocznie w Polsce dotyka ona od 7 do 7,6 tys. noworodków. Mogą to być dzieci matek spożywających w ciąży nawet niewielkie dawki alkoholu, np. kieliszek wina.

- Dawniej uważaliśmy, że FASD wywołują duże ilości alkoholu wypite w czasie ciąży i przede wszystkim regularne picie. W tej chwili zalecamy przyszłym matkom bezwzględną abstynencję - poinformowała ekspertka.

Tłumaczy, że wynika to z tego, że u każdej kobiety metabolizm jest kwestią indywidualną.

- Jeden kieliszek wina u jednej kobiety w czasie ciąży nie spowoduje uszkodzenia płodu, bo jej metabolizm jest tak efektywny, że szybko wyeliminuje alkohol. U drugiej jednak będzie zupełnie inaczej - spożyty alkohol będzie dłużej uwalniany z organizmu i zakłóci dotkliwiej dobrostan płodu - wyjaśniła Helwich.

Jednocześnie ostrzegła, że nie ma żadnej bezpiecznej granicy spożycia alkoholu w czasie ciąży, dlatego trzeba się go bezwzględnie wystrzegać.

Objawy FASD występują w różnym nasileniu. Mogą dotyczyć wyglądu dziecka, jak i jego zachowania oraz głębokich uszkodzeń w postaci wad wrodzonych.

- Objawy FASD występują w różnym nasileniu, czasami są bardzo trudne do zdiagnozowania. Są przypadki, które spełniają wszystkie kryteria, jak i te, gdzie wystąpiło mniejsze uszkodzenie wewnątrzmaciczne. To nie są oczywiste sprawy. Ale coraz częściej wiemy i uczymy młodych lekarzy, by wśród tej różnicowej diagnostyki uwzględniać także możliwość, że matka piła alkohol w czasie ciąży. Najczęściej są to uszkodzenia układu nerwowego, dysfunkcje w zachowaniu czy widoczne i charakterystyczne zniekształcenia twarzy, tzw. dysmorfie - wymieniła ekspertka.

Dodała, że najczęściej jednak zdarzają się odchylenia od normy w zachowaniu dziecka: jego większa agresywność, brak koncentracji, trudności w nauce.

- Już zespół takich cech może nasunąć podejrzenie, że może to być zespół zaburzenia alkoholowego - dodała.

Dodatkowo - przypomniała prof. Helwich - pośród wczesnych zaburzeń mogą wystąpić u noworodka objawy głodu alkoholowego.

- Często następstwem FASD jest przedwczesny poród i urodzenie mniejszego dziecka niż wynikałoby to z okresu trwania ciąży. Dlatego te cechy, o których mówimy, że występują na twarzy, mogą być mniej widoczne. Koncentrujemy naszą uwagę na tym, by dostosować opiekę do potrzeb wcześniaka i wtedy rzeczywiście można coś przeoczyć, ale wiadomo, że takie dzieci są bardziej niespokojne czy wrażliwe na jakiekolwiek czynności, które się przy nich wykonuje. Widać też, że gorzej niż zdrowe noworodki adaptują się do samodzielnego życia po urodzeniu - powiedziała konsultantka.

Zaznaczyła też, że ogromnym problemem jest to, że wiele matek nie przyznaje się do picia w ciąży, co często utrudnia trafną diagnozę i wychwycenie prawdziwej przyczyny dysfunkcji ich dziecka.

- Często zdarza się tak, że matka ukrywa ten fakt i nikt w jej otoczeniu nie wie, że pije alkohol. Odsetek kobiet spożywających alkohol niestety rośnie, a ciąża im w tym nie przeszkadza - podsumowała prof. Helwich.

Podkreśliła, że choroba jest nieodwracalna, ale można różnymi terapiami usprawniać dotknięte nią dziecko.

- Tego wyleczyć nie można, ale można zniwelować skutki i sprawić, by zmniejszyć deficyty dziecka zajęciami wyrównawczymi. Szkolimy specjalistów, by jak najefektywniej mogli na każdym etapie rozwoju rozpoznać FASD, z tą uwagą jednak, że jak najwcześniejsze rozpoznanie daje szanse, by zapobiegać pewnym nieprawidłowościom - dodała.

Klaudia Torchała (PAP)