- O marginalizacji dermatologii i wenerologii świadczy choćby fakt, że nie znalazły się one w Narodowym Programie Zdrowia na lata 2007-2015 - podkreślał podczas wtorkowej (28 lipca) konferencji prasowej prof. Andrzej Kaszuba, konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii.

Prof. Kaszuba został przewodniczącym nowo powołanego Krajowego Zespołu Ekspertów ds. Dermatologii, którego celem jest poprawa stanu dermatologii klinicznej w Polsce.

Prof. Kaszuba dodał, w Polsce nie ma ani jednego programu lekowego dla pacjentów dermatologicznych, dlatego ich dostęp do nowoczesnych - skutecznych i bezpiecznych terapii - jest znikomy. Co więcej, z powodu zmian w finansowaniu świadczeń dermatologicznych oraz wycofywania niektórych starszych leków (np. maści z dziegciem na łuszczycę), ogranicza się możliwość stosowania również klasycznych metod.

Dramatyczną sytuację polskich pacjentów dermatologicznych specjalista zobrazował na przykładzie chorych na łuszczycę, poważną zapalną chorobę skóry, której podłożem są zaburzenia w pracy układu odporności. Schorzenie to charakteryzuje się obecnością na skórze łuszczących się wykwitów, którym towarzyszy uczucie pieczenia, świądu, ból, krwawienie. Odmiana łuszczycy atakująca stawy (tzw. łuszczyca stawowa) może prowadzić do niepełnosprawności.

W Polsce na łuszczycę cierpi 1-1,2 mln pacjentów, z czego 17-18 tys. ze średnio nasiloną lub ciężką postacią choroby lub z łuszczycowym zapaleniem stawów wymagałoby zastosowania leków biologicznych.

- Obecnie w skali całego kraju dostęp do tych leków ma zaledwie 215 pacjentów z łuszczycą, dzięki dobrej woli lekarzy, którzy decydują się pomóc najciężej chorym kosztem nakładów na innych pacjentów, ryzykując zadłużeniem własnej kliniki czy obcięciem pensji - podkreślił prof. Kaszuba.

Dla porównania, w Rumunii terapia biologiczna jest w 100 proc. refundowana dla 2,5 tys. chorych z łuszczycą, a w Czechach dla 1,5 tys. chorych.

- Ostatnio ograniczono nawet wykorzystanie fototerapii w leczeniu łuszczycy. Jest to związane z tym, że za wizytę u dermatologa, podczas której stosuje się fotochemioterapię PUVA, czyli naświetlanie skóry UVA po podaniu związku uczulającego na światło - psoralenu, Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca 9 zł. Natomiast za zwykłą wizytę u dermatologa - od 18 do 36 zł. Któremu lekarzowi opłaca się zatem kupić lampę za 8 tys. złotych, aby naświetlać pacjentów? - pytał prof. Kaszuba.

Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH