Urzędnicy wojewody wielkopolskiego sprawdzają, dlaczego poszkodowani w wypadku sportowcy trenujący na stadionie żużlowym w Poznaniu nie zostali odwiezieni do najbliższego szpitala.

Jak podaje radio TOK FM kilkadziesiąt minut na torze leżało dwóch ciężko rannych żużlowców, nim karetka odwiozła ich do szpitala. Zamiast od razu trafić do położonego najbliżej stadionu szpitala wojewódzkiego, zostali przewiezieni do oddalonego szpitala dziecięcego.

Żużlowcy poznańskiego PSŻ trenowali przed turniejem Nadzieje Polskiego Żużla. W pewnym momencie doszło do makabrycznego wypadku na torze. 17-letni Adam Dyczko nie opanował motocykla i przewrócił się. Na leżącego Adama najechał drugi młodzieżowiec - Patryk Głowania. Poszkodowanymi natychmiast zajął się lekarz, do pomocy wezwano kolejną karetkę. Ta jednak długo nie przyjeżdżała, co wywołało zrozumiały niepokój, szczególnie kibiców.

Zawiadomiono lotnicze pogotowie. Kiedy wylądował śmigłowiec wszyscy mieli nadzieję, że szybko zabierze poszkodowanych do najbliższego szpitala, czyli do Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu przy ul. Lutyckiej, skąd przyleciał. I tu pojawił się problem, bo zdaniem ratowników wojewódzka lecznica może przyjąć tylko dorosłych, a niepełnoletni żużlowcy w świetle prawa to dzieci. W tej sytuacji po długich targach, kiedy już dojechały kolejne karetki zdecydowano, że zawodnicy zostaną odwiezieni do Specjalistycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Poznaniu - relacjonuje zdarzenie dziennikarz radia TOK FM.

- Transportowanie ich, szczególnie Adama, który był w krytycznym stanie przez całe miasto do naszego szpitala, który nie ma neurochirurgii właściwie nic nie daje - przyznał w rozmowie z dzienniakrzem dyrektor szpitala dziecięcego Jacek Profaska. Zawodnik z SZOZ  nad Matką i Dzieckiem odostatecznie trafił do Kliniki Uniwersyteckiej im. K. Jonshera.
 
Tymczasem urzędnicy wojewody sprawdzają, dlaczego poszkodowani sportowcy nie zostali odwiezieni do najbliższego szpitala.

- Podejrzewamy, że była to decyzja dyspozytora medycznego, który decydował o przewiezieniu rannych, w związku z tym mamy tu pewne wątpliwości - mówi TOK FM Waldemar Paternoga z Centrum Zarządzania Kryzysowego, które chce wyjaśnić również to dlaczego na transport do szpitala żużlowcy czekali kilkadziesiąt minut. - Musimy poznać powody ewentualnych opóźnień - dodaje Paternoga.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH