Poznań: wojewoda chce wiedzieć dlaczego pacjent czekał 2,5 godziny na karetkę Karetka przyjechała do nieprzytomnego pacjenta po ponad dwóch godzinach Fot. archiwum RZ

Mężczyzna, który zasłabł na przystanku w Poznaniu, czekał na karetkę pond dwie godziny. Przyjechała dopiero po ok. 30 zgłoszeniach telefonicznych na linię alarmową 112. Trwa wyjaśnianie sprawy.

Wojewoda wielkopolski zwrócił się do Rejonowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu o wyjaśnienie sytuacji, do której doszło 9 lipca - informuje tvn24.pl

Adam Pietrzak, lekarz ratownictwa medycznego, wskazuje, że takie przypadki niestety się zdarzają i pokazują, jak duże jest obciążenie systemu ratownictwa medycznego. Kiedyś odpowiadał on za pomoc doraźną, obecnie "utyka" w SOR-ach i sprawach, które powinny leżeć w gestii przychodni. Dlatego staje się niewydolny.

Dodatkowo, jak wyjaśnia lekarz, brak karetek powoduje, że zwiększa się czas oczekiwania na interwencję.

Czytaj: Poznań: zasłabł na przystanku: na karetkę czekał 2,5 godziny

W ocenie Adama Pietrzaka winę ponosi też system przekazywania pacjenta szpitalowi: załoga karetki musi poczekać aż pacjent zostanie odebrany przez konkretnego lekarza na izbie przyjęć. Nie wystarczy przetransportować go do lecznicy.

Problem pojawia się również w przypadku interwencji u pacjenta, wymagającego specjalistycznej opieki. Karetka musi wówczas opuścić przypisany rejon i dowieść go na odpowiedni oddział. Bywa, że trzeba pokonać 60-100 km. Zajmuje to wiele czasu i zaczyna brakować zespołów.

Więcej: www.tvn24.pl

 

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH