Fot. śmigłowiec LPR; źródło zdj.: strona LPR.
Do umierającego na serce człowieka w centrum Poznania pogotowie wysyłało ratunkowy helikopter, bo w okolicy nie było żadnej karetki z lekarzem.
Ok. 13 w poniedziałek (1 sierpnia) w pracy zasłabł pacjent. Po ok. 10 minutach przyjechała karetka z dwoma ratownikami, którzy stwierdzili śmierć kliniczną. Rozpoczęli akcję reanimacyjną i na pomoc wezwali lekarza. Ale lekarza nie było w okolicy.
Dyspozytor wysłał więc na miejsce lekarza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Śmigłowiec po ok. pięciu minutach od wezwania wylądował na placu Mickiewicza w centrum Poznania. Mimo interwencji, po godzinnej reanimacji chory zmarł.
Po Poznaniu i powiecie poznańskim jeżdżą w sumie 22 karetki pogotowia ratunkowego. Większość - z zespołem w składzie podstawowym, czyli po dwóch ratowników medycznych zespole. Jest tylko osiem karetek jest specjalistycznych, w których jeżdżą lekarze. Tak zdecydował wojewoda wielkopolski.
Czy wezwanie śmigłowca było zasadne? Okoliczności tego przypadku ma wyjaśniać oddział ratownictwa medycznego w Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu.
- System ratownictwa polega na tym, że dyspozytor centrum powiadamiania ratunkowego, zarządzający systemem, ma wiedzę na temat dostępnych sił i środków ratownictwa. Jeżeli w danej chwili nie jest dostępny naziemny zespół, a mamy do czynienia z potencjalnym stanem zagrożenia życia, którego nie da się zdiagnozować przez telefon, wysyła się ten, który jest do dyspozycji. Z punktu widzenia zarządzania systemem wezwanie śmigłowca było jak najbardziej zasadne - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Robert Gałązkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
- To, że w centrum Poznania lądował śmigłowiec to dla nas jest to w pewnym sensie zjawisko nadzwyczajne. Ale patrząc na wykorzystanie śmigłowców we Francji czy Niemczech, także w miastach, takie lądowania są standardem. Pod względem formalno prawnej absolutnie żadnego błędu nie popełniono - dodaje dyrektor Gałązkowski.
Czytaj więcej: Lotnicze Pogotowie Ratunkowe | Robert Gałązkowski
Częstochowa: krwiodawcy na Jasnej Górze