W Poznaniu na konsultację lekarską w kierunku boreliozy po ugryzieniu kleszcza trzeba czekać nawet dwa tygodnie. Lekarze uspokajają jednak, że gdy kleszcz zostanie usunięty i podane antybiotyki to sprawa nie jest pilna.

Po „ugryzieniu” kleszcza do lekarzy trafia coraz więcej pacjentów, przede wszystkim dlatego, że w gazetach i telewizji pojawia się sporo materiałów o boreliozie - pisze Gazeta Wyborcza.

W Poznaniu są jednak tylko dwie poradnie zakaźnie, które udzielają konsultacji w ramach kontraktu NFZ.

Doktor Jan Flieger z poradni chorób odzwierzęcych w Poznaniu od 2003 roku zajmuje się boleriozą: - Jeśli kleszcza wyjął chirurg lub pielęgniarka, a lekarz rodzinny przepisał pacjentowi antybiotyk, to nie ma powodu do paniki. Należy poczekać na efekt kuracji, a potem obserwować pacjenta. Nie każde „ugryzienie” przez kleszcza kończy się zachorowaniem, nie każde wymaga interwencji specjalisty. Mam pacjentów - leśników, których w ciągu miesiąca kleszcze potrafią zaatakować 16 razy, a mimo to są zdrowi. Na 100 przypadków do zakażenia i rozwoju choroby dochodzi tylko w pięciu - uspokaja.

- Jest ciepłe, wilgotne lato, mamy mnóstwo zleceń. Nie każdy kleszcz jest nosicielem boreliozy. Ale kiedy już jest, to potrafi przenieść wiele innych patogenów, np. bartonellę. To bakteria, która powoduję chorobę „kociego pazura”. Kleszcze potrafią przenieść wiele bakterii - ostrzegają Lekarze z Centrum Badań DNA, którzy badają próbki krwi pod kontem boreliozy.

Bolerioza to choroba bakteryjna, do zakażenia dochodzi w czasie inwazji kleszcza. Objawia się między innymi rumieniem w okolicy ugryzienia (choć nie w każdym wypadku), bólami mięśni, głowy, serca. Nieleczona prowadzi do poważnych powikłań.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH