Klinika Kardiochirurgii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu jako piąta w kraju stała się ośrodkiem transplantacji serca.
Kiedy będzie przeprowadzony pierwszy poznański przeszczep, nie wiadomo – pisze Głos Wielkopolski.
– Przeszczep serca to nie to samo, co wyprodukowanie samochodu, lecz efekt trudnej decyzji i odpowiedzialności. Ogłaszając pełną gotowość do transplantacji, potrzebujemy teraz ciszy i spokoju – tłumaczy dr Szczepan Cofta, naczelny lekarz lecznicy.
Gdański ośrodek, który przed Poznaniem znalazł się w transplantacyjnym rejestrze, przeprowadził jak na razie dwie operacje.
Żeby do przeszczepu doszło potrzebna jest świetna organizacja, ponieważ serce dawcy powinno bić w nowym organizmie w czwartej godzinie od pobrania.
Transport organu do stu kilometrów może się odbywać samochodem. Na dłuższych trasach trzeba przewozić je śmigłowcem lub samolotem.
Należy też spełnić wymogi medyczne. Organ trzeba mieć komu przeszczepić. Organizacja, jak tłumaczą poznańscy kardiochirurdzy, nie wyczerpuje wszystkiego, co jest potrzebne, aby przystąpić do transplantacji.
– Musi być odpowiedni dawca – podkreśla dr Szczepan Cofta, który decyzję lekarzy uzależnia od wielu różnych czynników.
Poznańska klinika ostrożnie przewiduje, że w ciągu najbliższych tygodni, przystąpi do pierwszego przeszczepu. Odbędzie się on jeszcze w asyście zabrzańskich specjalistów ze Śląskiego Centrum Chorób Serca, które ma największe doświadczenie. W tej jednej placówce przeszczepiono więcej serc, niż we wszystkich pozostałych ośrodkach w kraju łącznie.
Do września tego roku w czterech ośrodkach przeszczepiono 56 serc. Natomiast na serce oczekuje 228 osób. W Polsce umiera około 45 proc. chorych, nie doczekawszy się przeszczepu.
Czytaj więcej: przeszczep serca | transplantacja serca | Klinika Kardiochirurgii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu | Szczepan Cofta
Łódź: darczyńcy nawet w placówce instytutowej mile widziani