Powódź: psycholog potrzebny od zaraz

Skala problemu, z jakim przychodzi się zmierzyć psychologom udzielającym wsparcia poszkodowanym w powodzi jest ogromna.

Codzienna prasa zamieszcza informacje o reakcjach powodzian, którzy stracili dorobek całego życia. Można z nich dowiedzieć się nie tylko o przeżyciach powodzian, ale również o organizacji i funkcjonowaniu adresowanej do nich pomocy psychologicznej.

- Ludzie płakali albo odwrotnie - zaczynali się śmiać. Inni biegali w kółko jak oszalali. To prawdziwa gehenna. Jak dobijanie leżącego – opowiada Gazecie Wyborczej Lucyna Kurpiewska, która koordynuje pomoc psychologiczną w zalanych gminach Słubice i Gąbin.

Jako psycholog i interwent kryzysowy została skierowana do walki z popowodziową traumą przez wojewodę mazowieckiego. Pod Płockiem, w jej rejonie działania, z powodzianami pracuje co najmniej pięciu psychologów.

Inny rejon Polski, gmina Zalesie Gorzyckie w woj. podkarpackim. Tutaj pomocy psychologicznej udzielają m.in. pracownicy z Ośrodka Interwencji Kryzysowej, Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy, Środowiskowego Domu Pomocy. W sumie blisko 20 specjalistów.

Z przytoczonych relacji wynika, że pomoc organizowana i świadczona jest przez różne instytucje: przez administracją rządową i samorządową, także przez organizacje pozarządowe. Przypomina to trochę pospolite ruszenie. Nie ma bowiem jednego ośrodka koordynującego działania psychologów adresowane do powodzian.

Jego powołanie wydaje się konieczne nie tylko z uwagi na rozmiary klęski, ale również dlatego, że nie mamy do czynienia z jednorazowym kataklizmem, po którym trzeba wyciągnąć ludzi z psychicznego dołka, lecz z nawrotami niszczącej siły w postaci drugiej i prawdopodobnie trzeciej fali powodziowej.

To komplikuje sytuację. Ludzie, którzy powracają do zniszczonych przez pierwszą falę domostw z zamiarem ich odbudowy, po drugiej fali tracą nadzieję. Potrzeba wielu wybitnych specjalistów od interwencji kryzysowych, żeby ją przywrócić.

Organizowane są co prawda całodobowe infolinie z dyżurami specjalistów dla osób z problemami emocjonalnym, związanymi z powodzią, jednak telefon nie zawsze może być antidotum. Nie sprawdza się, np. gdy występuje zespół stresu pourazowego (PTSD).

Jak twierdzi dr Magdalena Kaczmarek, adiunkt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, na zespół stresu pourazowego, w którym potrzebna jest interwencja fachowca, zapada ok. 10 proc. dotkniętych przez kataklizmy.

Dodaje, że profesjonalna pomoc psychologiczna nie zawsze jest konieczna. W tygodniku Polityka mówi o czymś, co nie jest doceniane : – Generalnie bardziej skuteczne jest wsparcie najbliższego otoczenia, świadomość lekarzy pierwszego kontaktu, nauczycieli w szkołach, że rodziny przeszły przez trudne doświadczenie i trzeba to uwzględniać w pracy z dziećmi i z pacjentami.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH