Potrzebujemy lepszego nadzoru nad laboratoriami medycznymi Dr Elżbieta Puacz, prezes KRDL Fot. Archiwum

Nadzór nad laboratoriami medycznymi jest niewystarczający; zdarza się, że na skutek nieprawidłowości w badaniu, pacjenci otrzymują błędne wyniki - ocenia prezes KRDL Elżbieta Puacz.

 

Badania laboratoryjne powinny zostać wycenione, aby możliwe było ich kontraktowanie. Włączenie badań laboratoryjnych do świadczeń lekarskich powoduje, że lekarz otrzymuje pulę pieniędzy i gdy ma z niej zapłacić za wykonanie badania, ma poczucie, że płaci za nie z własnej kieszeni.

Poprzedni minister Bartosz Arłukowicz uzależnił wysokość stawki kapitacyjnej od liczby wykonanych badań dodatkowych - ci, którzy zlecali więcej badań, otrzymywali wyższe stawki. Minister Konstanty Radziwiłł zrezygnował z tego rozwiązania i dał lekarzom wyższą stawkę kapitacyjną bez względu na liczbę wykonanych badań.

Ze względu na to, że laboratoria są postrzegane przez lekarzy i menedżerów jako koszt, zaczęto szukać tańszych rozwiązań. Na rynku pojawiły się laboratoria z kapitałem zachodnim, dające bardzo niską cenę, ale niekoniecznie świadczące wysoką jakość. Małe polskie laboratoria nie mogą cenowo konkurować z dużymi sieciami. Bo jak konkurować z kimś, kto analizę moczu wykonuje za złotówkę, podczas gdy skorzystanie z toalety publicznej kosztuje 2,5 zł?

W Polsce funkcjonuje ponad 1,6 tys. laboratoriów medycznych, z których już co piąte należy do sieci.  Nawet bez zgody pacjenta pobrany materiał jest wysyłany za granicę. Tam wykonywane są badania, często nawet nie ma poświadczenia, czy materiał został zutylizowany. Pacjenci o tym nie wiedzą. Materiał do badań jest wysyłany m.in. do Czech, Niemiec i Chin. Zdarza się, że badanie wykonują jedynie technicy laboratoryjni, a diagności zdalnie autoryzują wyniki badania, mimo że nawet nie znajdują się w laboratorium, w którym zostało ono wykonane. A zdalna autoryzacja jest łamaniem obowiązującego prawa.

Takie laboratorium staje się tylko fabryką wyników. Diagnosta zmuszany do zdalnej autoryzacji często nic nie wie o pacjencie; nie wie też, jaki lekarz zlecił badanie i nie ma możliwości potwierdzenia wyniku, bo jest to za drogie dla właścicieli laboratorium.

Do KRDL trafiają skargi pacjentów i lekarzy na nieprawidłowości w wynikach badań przeprowadzonych w ten sposób. Materiał biologiczny pacjentów z punktu pobrań jest transportowany bez nadzoru i kontroli, zdarza się, że do laboratorium trafia po 9 godzinach od pobrania, przez co traci właściwości diagnostyczne. Często także jest przewożony w środkach komunikacji publicznej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH