Potrzebna jest wizja rozwoju medycyny rodzinnej

W Polsce potrzeba około 10 tys. lekarzy rodzinnych więcej, niż mamy obecnie. Medycyna rodzinna powinna być jedyną specjalizacją funkcjonującą w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) - przekonuje dr Tomasz Tomasik, prezes elekt Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl podczas XI Kongresu Medycyny Rodzinnej w Mikołajkach (2-5 czerwca).

Rynek Zdrowia: - Czy rzeczywiście lekarzy rodzinnych jest w Polsce za mało w porównaniu z potrzebami?

Dr Tomasz Tomasik: - Moim zdaniem cała podstawowa opieka zdrowotna powinna być zabezpieczona przez lekarzy, którzy są specjalistami w tym zakresie, znają się na problemach, które pojawiają się w POZ. Jedyną taką specjalizacją jest ta z zakresu medycyny rodzinnej. Inne specjalizacje, które są aktywne w POZ - myślę tu głównie o internistach i pediatrach - powinny być realizowane w lecznictwie zamkniętym.

Biorąc to pod uwagę, obecnie, aby zapewnić odpowiednią opiekę w skali kraju przez lekarzy rodzinnych, brakuje ich około 10 tys., czyli 50 proc. obecnego stanu.

- A jak wygląda proces edukacji lekarzy rodzinnych. Czy wystarczająca liczba lekarzy wchodzi do systemu ochrony zdrowia?

- Struktura edukacji lekarzy rodzinnych jest dobrze skonstruowana. Odbywa się zarówno na poziomie studiów medycznych, jak i na poziomie szkolenia podyplomowego - mówię tu o rezydenturach. Oczywiście prowadzona jest także ciągła edukacja medyczna, czego przykładem jest chociażby XI Kongres Lekarzy Rodzinnych w Mikołajkach.

Problem polega na tym, że medycyna rodzinna nie jest popularną dyscypliną medyczną, nie jest popularną specjalizacją, którą wybierają studenci. Niestety, z roku na rok rośnie liczba lekarzy, którzy rozpoczynają tę specjalizację z takiego powodu, że nie dostali się na jakieś inne kierunki. To martwi. Inne specjalizacje są postrzegane, jako bardziej atrakcyjne dla młodych lekarzy w Polsce.

- Czy to nie wpływa na poziom kompetencji lekarzy rodzinnych? Zdarzają się doniesienia prasowe o złym rozpoznaniu na poziomie POZ, czy niewłaściwym skierowaniu pacjenta do dalszego leczenia.

- Pomyłki, czy błędy lekarzy zdarzają się oczywiście w każdej specjalności, nie są jakoś szczególnie częste w podstawowej opiece zdrowotnej i zapewne będą się zdarzać. Nie znaczy to oczywiście, że nie należy im zapobiegać, poprzez właściwą edukację, ale i odpowiednie motywowanie do dobrej pracy.

Nie wystarczy tylko wiedzieć, trzeba jeszcze mieć odpowiednie podejście do wykonywanej pracy. W momencie, kiedy lekarz rodzinny ma na swojej liście 2-2,5 tysiąca pacjentów, to wraz ze wzrostem tej liczby, rośnie ryzyko popełnienia błędu. Tu kwestia racjonalnego zachowania się płatnika jest niezwykle istotna.

- Porozumienie Zielonogórskie zwraca uwagę m.in. na kwestię podniesienia stawki kapitacyjnej, czego rozważenie pod koniec ubiegłego roku obiecywało Ministerstwo Zdrowia.

- Należy się o to absolutnie upominać oraz o to walczyć. Rozwój medycyny rodzinnej w Polsce to nie jest, niestety, procesem zaplanowanym w dłuższym terminie. To, co się w medycynie rodzinnej dzieje, jest raczej wynikiem nacisku poszczególnych grup.

Raz naciski wywiera NFZ, innym razem pracodawcy ochrony zdrowia w postaci Porozumienia Zielonogórskiego lub środowiska medyczne poprzez chociażby Kolegium Lekarzy Rodzinnych, czy poprzez Naczelną Izbę Lekarską, kiedy indziej wpływ wywiarają pacjenci poprzez polityków.

W efekcie nie ma jasnej wizji rozwoju medycyny rodzinnej i POZ w naszym kraju, mimo że co pewien czas powstają nawet na ten temat ciekawe opracowania na poziomie centralnym. Jednak przykrywają one jedynie fakt, że rozwój POZ nie następuje jako proces zaplanowany.

- W takim razie jaka jest Pana zdaniem obecna rola lekarzy rodzinnych, a jaką rolę pełnić powinni?

- Lekarz rodzinny ma być specjalistą od tych dwóch tysięcy pacjentów, którzy zapisali się do niego na listę. To nie ma być specjalista od narządu, jak np. hepatolog jest specjalistą od chorób wątroby. Lekarz rodzinny nie ma być również specjalistą od jakiegoś układu, jak kardiolog dbający o układ krążenia. Lekarz rodzinny ma być specjalistą wiedzącym wszystko, czy prawie wszystko o dwóch tysiącach pacjentów, których ma na swojej liście. To powinna być ta główna różnica w stosunku do innych specjalizacji medycznych.

Trzeba zauważyć, że medycyna rodzinna to nie tylko praktyka lekarska, ale również dziedzina naukowa, zakładająca rozwój lekarzy w ramach struktur akademickich, publikowanie prac badawczych, rozwijanie zakładów, departamentów, czy katedr medycyny rodzinnej na wszystkich uniwersytetach w Polsce. To także są elementy dotyczące medycyny rodzinnej.

- Jakie więc powinno być miejsce lekarza rodzinnego w systemie ochrony zdrowia?

- Medycyna rodzinna powinna być jedyną specjalizacją funkcjonującą w POZ. Drugą istotną kwestią jest funkcja, którą ma pełnić lekarz rodzinny i POZ. Jest takie angielskie pojęcie, na które brakuje dobrego odpowiednika w języku polskim - "gate keeper", czyli "strażnik systemu". Chodzi o to, żeby pacjent, aby trafić do specjalisty, miał skierowanie od lekarza POZ z jasnym określeniem celu wizyty. Ważne jest też, aby w skierowaniu zawarta była informacja o pacjencie.

Wiemy doskonale, że obecnie istnieją takie specjalności medyczne, poza lekarzem rodzinnym, do których dostęp jest również bezpośredni. Największe zdziwienie budzi chyba taki dostęp do okulisty. Można sobie wyobrazić, że dla kobiet korzystny jest bezpośredni dostęp do ginekologa, jednak są inne specjalności medyczne, gdzie ten dostęp bezpośredni nie jest wskazany.

To miało w teorii służyć ułatwieniu dostępu pacjenta do specjalisty. W praktyce, przez to, że tam idzie każdy pacjent, któremu wydaje się, że powinien się udać do specjalisty, kolejki do lekarzy się wydłużyły, a dostępność zmalała.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH