Siedmioro rannych w pożarze w Kamieniu Pomorskim nadal przebywa w szpitalach. Stan większości z nich lekarze oceniają jako dobry. Znana jest już prawdopodobna przyczyna pożaru.

W najcięższym stanie jest ośmiomiesięczny chłopczyk hospitalizowany w szpitalu dziecięcym w Szczecinie, który nadal przebywa na oddziale intensywnej terapii. Jego stan jest stabilny, ale ciężki. Dziecko jest podłączone do respiratora. Na piątek (17.04) planowany jest zabieg operacyjny, lekarze zamierzają dokonać przeszczepu skóry ręki i nogi.

W SPSK nr 1 im. Prof. Tadeusza Sokołowskiego w Szczecinie przebywa inna ofiara pożaru. Ze Szpitala św. Jerzego w Kamieniu Pomorskim mają być wkrótce wypisane trzy kolejne osoby, które ucierpiały w pożarze - powiedziała rzeczniczka szpitala Aneta Bawiec. Zostanie tylko jeszcze jedna osoba po operacji. Jej stan lekarze oceniają jako dobry. Do kamieńskiego szpitala trafiały osoby ze złamaniami kończyn, drobnymi ranami i poparzeniami.

Pacjenci z poparzeniami trafiły do Zachodniopomorskiego Centrum Oparzeń w Gryficach. Na oddziale oparzeniowym leczony jest 21- letni mężczyzna z poparzeniami twarzy i rąk. Również jego stan jest dobry.

Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru w Kamieniu Pomorskim było zaprószenie ognia. Pożar prawdopodobnie wybuchł na korytarzu na pierwszym piętrze, w północnej części budynku. Ale musi być to potwierdzone szczegółowymi badaniami - zaznaczył Janusz Skulich, zastępca komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej.

Ostateczny raport w sprawie pożaru ma powstać do 31 maja.

Z raportu wynika, że pożar mógł wybuchnąć nawet pół godziny przed pierwszym wezwaniem. Jak dodał Skulich, strażacy nie mieli szans, by uratować większą liczbę osób. Pierwsza faza akcji ratowniczej trwała siedem minut, później ogień opanował budynek w takim stopniu, że nie dało się prowadzić dalszej akcji ratowniczej.

Zdaniem komendanta głównego PSP Wiesława Leśniakiewicza, warunki niespełniające współczesnych standardów bezpieczeństwa, brak dróg ewakuacji, co stwarzało zagrożenie życia, późne zawiadomienie o pożarze miały zasadniczy wpływ na rozmiar pożaru.

Może się również zmienić liczba ofiar śmiertlenych pożaru. Jak powiedział komendant główny policji Andrzej Matejuk, do badań dostarczono 20 ciał i cztery fragmenty szczątków, co do których nie wiadomo, czy należą do jednej, czy większej liczby osób.

– Specjaliści zakończyli już badania szczątków, ale bez dalszych analiz nie da się jednoznacznie określić, do ilu osób należą fragmenty ciał. Dlatego liczba ofiar pożaru może przekroczyć 21 - zastrzegł szef policji. – Dzisiaj nie mamy ustalonych 23 osób. Niestety te dwie osoby mogą również okazać się ofiarami tego pożaru.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH