Polska transplantologia: przed nami wciąż wiele pracy

Trudno jednoznacznie wskazać przyczyny małej ilości pobrań narządów w niektórych regionach kraju - przyznaje w rozmowie z PAP prof. Wojciech Rowiński, krajowy konsultant w dziedzinie transplantologii klinicznej, prezes Polskiej Unii Medycyny Transplantacyjnej. - To zapewne kwestia nastawienia lekarzy, społeczeństwa. Nie wszyscy lekarze mają też wprawę w rozpoznawaniu śmierci mózgowej. Postęp jest jednak widoczny.

PAP: Jak ocenia pan obecną sytuację Polski w dziedzinie transplantacji? Zeszły rok to rekordowa w historii liczba 1545 przeszczepów, ale też 2369 osób na krajowej liście oczekujących na przeszczep na koniec grudnia, czy mamy w związku z tym powody do optymizmu?

Prof. Wojciech Rowiński: -Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, to zależy od tego, z jakiego punktu widzenia spojrzymy. Liczba przeszczepień może dawać powody do satysfakcji, liczba pobrań narządów już niekoniecznie. Wyniki przeszczepiania są na poziomie światowym, natomiast problemem jest za mała w stosunku do potrzeb liczba dostępnych narządów.

- Jakie są wobec tego bariery w rozwoju transplantologii w Polsce? Patrząc na założenia Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej na lata 2011-2020, który zakłada, że w porównaniu z 2009 r. liczba przeszczepów od zmarłych dawców ma wzrosnąć o 100 proc., liczba potencjalnych niespokrewnionych dawców szpiku o 300 proc., a nerek od żywego dawcy o co najmniej 500 proc., widzimy, że chyba jest jeszcze dużo do zrobienia?
- Bez wątpienia i takie działania są podejmowane przez zapoczątkowany w 2009 roku program Partnerstwo dla Transplantacji, który realizuje Polska Unia Medycyny Transplantacyjnej wspólnie z Centrum Koordynacyjno-Organizacyjnym ds. Transplantacji Poltransplant.

Głównym celem tego programu jest zwiększenie aktywności w zakresie pobierania narządów od zmarłych poprzez zaangażowanie lokalnych władz administracji państwowej i samorządowej - jak wojewodowie, marszałkowie starostowie, miejscowych uczelni medycznych, okręgowych izb lekarskich oraz wykorzystanie szpitalnych koordynatorów transplantacyjnych.

Konieczny jest współudział kapelanów szpitalnych, ponieważ są najbliżej człowieka umierającego i jego rodziny. Bardzo przydatny jest współudział organów założycielskich szpitali, które mogą zwracać uwagę dyrektorom, że dbałość o pobieranie narządów od zmarłych jest jednym z ich zadań w realizacji potrzeb zdrowotnych miejscowej społeczności. Nie ma bowiem przeszczepiania narządów bez ich pobrania od dawcy zmarłego lub żywego.

- Jedną z barier wydaje się być zbyt mała liczba koordynatorów transplantacyjnych, którzy pracują obecnie w około połowie, czyli ponad 200 szpitalach z tzw. potencjałem dawstwa.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH