MS, JJ, PW, AK, WOK/Rynek Zdrowia | 31-12-2014 11:19

Polska medycyna 2014: oprócz sporów nie zabrakło sukcesów

Podsumowując minione dwanaście miesięcy w polskiej medycynie, wszystkim Lekarzom życzymy w Nowym Roku licznych sukcesów, a przede wszystkim - wbrew różnym trudnościom - satysfakcji z wykonywania tak pięknego zawodu.

Kontrowersje i spory wokół pakietu onkologicznego i finansowania POZ zdominowały w ostatnich tygodniach medialne doniesienia dotyczące ochrony zdrowia w naszym kraju.

Dlatego, podsumowując 2014 rok w rodzimej medycynie, chcemy przypomnieć kilka innych ważnych wydarzeń, sukcesów oraz problemów wciąż czekających na rozwiązanie.

Kardiologia: wdrażanie nowych procedur
2014 rok były udany m.in. dla polskiej kardiologii i kardiochirurgii. Przedstawiciele tych dyscyplin w naszym kraju bez wątpienia są na bieżąco ze światowymi trendami. Przypomnijmy kilka procedur i zabiegów, o których sporo mówiło się ostatnich miesiącach.

14 lipca 2014 r. w oddziale kardiochirurgii Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu przeprowadzono pionierski zabieg. Polegał na wszczepieniu pacjentowi, cierpiącemu na niewydolność serca i towarzyszącą jej wadę zastawki mitralnej, specjalnego implantu - silikonowej opaski systemu BACE, oplatającej serce. Operacja odbywała się bez zastosowania krążenia pozaustrojowego.

Jak poinformowali lekarze podczas konferencji prasowej, cała operacja trwała około 4 godzin, czyli nieco dłużej niż klasyczna operacja zastawki mitralnej, m.in. z tego powodu, że była to pierwsza implementacja systemu BACE w Polsce. Operację przeprowadził zespół lekarzy: prof. Marek Deja, dr Magdalena Mizia, dr Marcin Malinowski, dr Wojciech Kruczak.

Pierwsze wszczepienie systemu BACE wykonano w Australii pięć lat temu. W sumie wykonano do tej pory takich implantacji zaledwie kilkanaście.

Technologia 3D dla serca
1 września 2014 r. w Centrum Badawczo-Rozwojowym American Heart of Poland został przeprowadzony nowatorski zabieg naprawy zastawki serca, podczas którego zespół specjalistów wykorzystał model serca pacjenta wykonany z użyciem technologii 3D. Zabieg przeprowadzono pod kierunkiem prof. Pawła Buszmana, prezesa zarządu AHP.

Do stworzenia indywidualnego trójwymiarowego modelu serca pacjenta wykorzystano obrazy organu uzyskane tydzień przed zabiegiem przy użyciu wielorzędowej tomografii komputerowej. Na podstawie analizy objętości krwi stworzono wirtualny, trójwymiarowy model wewnętrznej powierzchni lewej komory, lewego przedsionka oraz początkowego odcinka aorty.

Dodatkowo zmodyfikowano pliki tak, aby dodać odpowiednią grubość ścianki. Wszystkie te dane zostały wysłane do Belgii, gdzie w technologii 3D został wydrukowany model serca. W ciągu dwóch dni trafił on do ośrodka American Heart of Poland w Bielsku-Białej. Serce odwzorowane w trójwymiarze wykorzystane zostało w trakcie przygotowań do innowacyjnego zabiegu przezskórnej annuloplastyki mitralnej.

Natomiast 22 września kardiolodzy z łódzkiego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Wojskowej Akademii Medycznej - Centralnego Szpitala Weteranów w Łodzi przeprowadzili pierwszą w Polsce podskórną implantację kardiowertera-defibrylatora (S-ICD - urządzenia przywracającego rytm serca). Do tej pory pacjenci wymagający takiego zabiegu musieli być leczeni poza granicami kraju.

Operację przeprowadzili: dr Krzysztof Kaczmarek z Kliniki Elektrokardiologii i dr Radosław Zwoliński z Kliniki Kardiochirurgii. Całość koordynował dr Paweł Ptaszyński, kierownik Pracowni Elektrofizjologii i Elektroterapii.

Wyjątkowość zabiegu polegała na tym, że elektroda kardiowertera-defibrylatora, który jest urządzeniem przywracającym prawidłowy rytm serca, nie została wszczepiona - tak jak dzieje się u większości pacjentów wymagających tego typu zabiegów - wewnątrz serca, lecz podskórnie.

Wszczepili zastawkę 5-letniemu dziecku
Sukcesem zakończyła się także operacja wszczepienia zastawki serca u pięcioletniego dziecka, którą przeprowadzili w październiku br. kardiochirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu.

- Zabieg był trudny technicznie. Nikt wcześniej nie odważył się na przeprowadzenie tak karkołomnej operacji w podobnie trudnej sytuacji, u tak małego dziecka - mówił dziennikarzom kierownik Kliniki Kardiochirurgii w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym prof. Janusz Skalski.

Operacja wymagała otwarcia klatki piersiowej, przebicia ściany serca i wprowadzenia do środka zastawki. Lekarze mieli na to tylko jedną próbę i musieli szczególnie uważać, aby nie uszkodzić małego serduszka dziewczynki. Pomylić się o dwa milimetry oznaczało zgon dziecka. Dlatego do tej pory nikt na świecie nie podjął się wykonania takiego zabiegu.

Operacji nie można byłoby wykonać, gdyby Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie nie dysponował nowoczesną salą hybrydową z dwupłaszczyznową wizualizacją, sfinansowaną przez Fundację Radia Zet. - To otwarcie nowych możliwości z wykorzystaniem najnowocześniejszej technologii medycznej - podkreślił prof. Skalski.

Operację przeprowadzili kardiochirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie wraz z prof. Tomaszem Moszurą z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi i prof. Marcinem Demkowem z Instytutu Kardiologii w Warszawie.

Reumatologia: chorzy mają głos
Mijający rok w reumatologii upłynął głównie pod znakiem rosnącego zaangażowania stowarzyszeń pacjentów i dyskusji na temat koniecznych zmian w organizacji lecznictwa.

Wprowadzono pierwszy lek biopodobny. Ważnym, często podejmowanym tematem stała się skuteczność leczenia biologicznego, a raczej brak rejestru pozwalającego na jej ocenę, opartą na dowodach naukowych.

Przedstawiciele stowarzyszeń chorych reumatycznie przedstawili w kwietniu 2014 r. raport „Ja pacjent! Perspektywa organizacji pacjenckich na stan opieki reumatologicznej w Polsce”. Został opracowany w oparciu o badanie ankietowe przeprowadzone w grupie 275 osób z chorobami reumatycznymi z całego kraju, których średnia wieku wynosiła 35,5 lat.

Monika Zientek, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem” omawiając raport zwracała uwagę na długotrwałe oczekiwanie pacjentów na niezbędne konsultacje specjalistyczne.

- Mimo że NFZ podaje, iż średni czas oczekiwania tzw. przypadków stabilnych na poradę reumatologa wynosił w lutym 2013 r. 33,88 dnia, a najdłuższy odnotowany w województwie warmińsko-mazurskim - 50,40 dni, z naszych badań wynikają zupełnie inne dane. Ten czas oczekiwania różni się nawet trzykrotnie od tego co pokazują statystyki - twierdziła prezes Stowarzyszenia.

- Z ankiety wynika też, że 42% chorych czeka ponad dwa lata na diagnozę , a aż 26% musi czekać na rehabilitację dłużej niż 6 miesięcy. Nie muszę tłumaczyć, że dla chorych na przewlekłe choroby reumatyczne to prosta droga do niepełnosprawności - zaznaczała Monika Ziętek.

Specjaliści reumatolodzy zgadzają się z tymi wnioskami raportu. Tuż przed przypadającym 12 października 2014 r. Światowym Dniem Reumatyzmu swój raport pt. „Wczesna diagnostyka chorób reumatycznych. Ocena obecnej sytuacji i rekomendacje zmian” przedstawił zespół ekspertów. Zespół, któremu przewodniczy prof. nadzw. Brygida Kwiatkowska, p.o. zastępcy dyrektora ds. klinicznych w Instytucie Reumatologii, zawarł w tym raporcie wstępny projekt nowej organizacji leczenia pacjentów, kładący duży nacisk na diagnostykę. 

To bardzo ważne, gdyż czas jaki upływa od wystąpienia pierwszych objawów do ustalenia rozpoznania i podjęcia leczenia jest decydującym czynnikiem rokowniczym w chorobach zapalnych stawów. Według zaleceń europejskich nie powinien on być dłuższy niż 12 tygodni.

Diabetologia: koszty rosną
Rok 2014 nie był zbyt łaskawy dla polskiej diabetologii. Zdaniem specjalistów cały czas pozostaje do rozwiązania wiele poważnych problemów związanych z leczeniem i zapobieganiem cukrzycy. Diabetolodzy wskazują na brak nowoczesnych narzędzi w leczeniu szczególnie cukrzycy typu 2. Uważają, że problemy związane z tą powszechną chorobą są marginalizowane przez decydentów.

Jak tłumaczył podczas X Forum Rynku Zdrowia dr Krzysztof Chlebus z I Katedry i Kliniki Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, były wiceminister zdrowia, jeden z twórców raportu „Cukrzyca, ukryta pandemia 2014”, liczba powikłań związanych z cukrzycą dynamicznie rośnie.

- Jeśli popatrzymy na dane z lat 2009-2012 z pewną ekstrapolacją danych do roku 2013 to mamy wzrost kosztów powikłań z 800 tys. zł do prawie 2 mld zł. To ogromna kwota wydawana w 70-75% na leczenie powikłań sercowo-naczyniowych. Część powikłań to też hipoglikemia - stwierdził dr Chlebus.

Zdaniem specjalistów koszty cukrzycy będą rosły, tym bardziej, że ciągle nie jest refundowane nowoczesne leczenie, które zapobiega lub odsuwa w czasie wystąpienie powikłań. Diabetolodzy i diabetycy przez cały 2014 r. apelowali o refundację nowoczesnych leków inkretynowych. Niestety, bezskutecznie.

Możemy być dumni!
Aby nie kończyć tego przeglądu w minorowych nastrojach, z satysfakcją jeszcze raz odnotujmy dwa sukcesy polskich lekarzy, o których głośno było w tym roku na całym świecie.

22 października na konferencji prasowej wrocławscy neurochirurdzy wyjaśnili szczegóły operacji, dzięki której pacjent z przerwanym rdzeniem kręgowym - Dariusz Fidyka - zaczął chodzić z pomocą sprzętu ortopedycznego. Zapowiedzieli też powtórzenie operacji przeszczepienia glejowych komórek węchowych u kolejnych pacjentów z przeciętym rdzeniem kręgowym.

Wiadomość o sukcesie polskich naukowców z Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, którzy współpracowali z badaczami brytyjskimi, obiegła w październiku światowe media.

- Musimy powtórzyć przynajmniej u dwóch pacjentów z przeciętym rdzeniem kręgowym taką samą metodę terapeutyczną w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat - podkreślił współautor sukcesu dr Paweł Tabakow z Kliniki Neurochirurgii USK we Wrocławiu.

Jak wyjaśnił kierownik Kliniki Neurochirurgii USK we Wrocławiu prof. Włodzimierz Jarmundowicz, do kolejnych etapów będą kwalifikowani pacjenci, którzy mają uraz rdzenia kręgowego zadany ostrym narzędziem. Zaznaczył zarazem, że jego zespół nie chce wzbudzać nadziei u wszystkich pacjentów z uszkodzonym rdzeniem.

- Zdajemy sobie sprawę, że u kolejnego pacjenta możemy nie uzyskać podobnego efektu - powiedział.

Historią Adasia żyła cała Polska
W nocy z 29 na 30 listopada 2014 r. dwuletni Adaś został znaleziony w małopolskich Racławicach w stanie skrajnego wyziębienia. Po przywiezieniu do szpitala chłopczyk, który był wychłodzony do 12,7 stopni C., został podłączony do urządzenia umożliwiającego tzw. pozaustrojowe utlenowanie krwi (ECMO).

Po wybudzeniu ze śpiączki, do którego doszło po trzech dniach, przez pewien Adaś czas oddychał za pomocą respiratora.

- Rehabilitacja intelektualna chłopca przebiegła fantastycznie. Wspaniale kontaktuje się z rodzicami. Mówi, tak jak mówił, a w nowym otoczeniu zaczyna uczyć się nowych słów, jest coraz bardziej aktywny - relacjonował niedawno prof. Janusz Skalski z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, gdzie lekarze wygrali batalię o życie Adasia.

Według specjalistów uratowanie osoby po takim wychłodzeniu organizmu graniczy z cudem. Dr Tomasz Darocha z Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej, które działa w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II mówił PAP, że dotąd najbardziej wychłodzona osoba - kobieta ze Skandynawii - której udało się pomóc, miała 13,7 stopni C.