Polska jest jedynym krajem UE, w którym nie refunduje się najbardziej skutecznej, uznanej za standard, metody leczenia chorych na astmę, tzw. terapii skojarzonej - alarmowali lekarze na konferencji prasowej w Warszawie.

Jak przypomniał prof. Władysław Pierzchała ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, astma jest chorobą o podłożu zapalnym. Na skutek procesów zapalnych toczących się w drogach oddechowych pojawia się nadwrażliwość oskrzeli, które reagują obkurczeniem na różne czynniki drażniące - np. alergeny; czynniki fizyczne, jak zimne powietrze; zakażenie wirusem; leki czy stres. W rezultacie dochodzi do ataków astmy, które charakteryzują się dusznością, uporczywym kaszlem i świszczącym oddechem.

Za najważniejsze leki w terapii astmy uznaje się glikokortykosteroidy wziewne, które mają działanie przeciwzapalne. Z badań przedstawionych przez prof. Pierzchałę wynika, że najskuteczniejsze i najbardziej opłacalne finansowo jest dodatkowe podawanie chorym leków rozszerzających oskrzela, tzw. beta-mimetyków. Dzięki takiemu połączeniu zmniejsza się liczba zaostrzeń choroby, a pacjenci rzadziej trafiają do szpitala. Dodatkowo maleją koszty ich leczenia.

Ponieważ w Polsce leki z obu tych grup są refundowane, nasi chorzy mają do nich dobry dostęp. Muszą je jednak przyjmować oddzielnie w dwóch różnych inhalatorach. I tu pojawiają się problemy, bo choć pacjenci dobrze znają objawy choroby, to nie rozumieją, że są one związane ze stanem zapalnym. Najczęściej stosują więc inhalator rozszerzający oskrzela, który szybko poprawia ich zdolność oddechową, a odstawiają inhalator z kortykosteroidem, który choć nie przynosi natychmiastowego efektu, to jest ważniejszy.

- Umieszczenie dwóch leków w jednym inhalatorze znacznie zwiększa szanse, że pacjent będzie się lepiej stosował do zaleceń lekarza. Chory nie ma możliwości zrezygnowania z niezbędnego leku - tłumaczyła prof. Ryszarda Chazan, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób płuc. W rezultacie liczba ostrych ataków astmy wymagających hospitalizacji będzie mniejsza, a choroba - lepiej kontrolowana.

Dodatkową korzyścią terapii skojarzonej jest też jej większe bezpieczeństwo, bo zmniejsza się zużycie kortykosteroidów.

Terapia skojarzona jest refundowana we wszystkich krajach UE, z wyjątkiem Polski. Z tego powodu jest droga i nasi pacjenci niechętnie z niej korzystają - podkreślił prof. Pierzchała. W Polsce stosuje ją nie więcej niż 5 proc. potrzebujących chorych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH