Polki boją się osteoporozy, ale się nie badają

Aż 85 proc. Polek po 40. roku życia obawia się osteoporozy, mimo to aż trzy czwarte spośród nich nigdy jeszcze nie badało gęstości kości - wykazał najnowszy sondaż TNS OBOP.

Wyniki badania przedstawiono w poniedziałek (20 czerwca) na konferencji prasowej "Nie pękaj - bądź twarda", zorganizowanej pod patronatem Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego. Wynika z nich, że 91 proc. badanych Polek wie, że osteoporoza to grożąca złamaniami choroba metaboliczna kości. Ale zdecydowana większość z nich lekceważy to zagrożenie.

Prof. Ewa Marcinowska-Suchowierska, kierownik Kliniki Medycyny Rodzinnej Chorób Wewnętrznych i Chorób Metabolicznych Kości CMKP w Warszawie, przytoczyła dane wskazujące, że aż 20 proc. chorych ze złamaniami kości udowej umiera z powodu powikłań w ciągu sześciu miesięcy, a ponad 50 proc. - w następnym roku.

- Osoby, które przeżywają takie złamanie, cierpią fizycznie z powodu bólu oraz psychicznie z powodu upośledzenia ruchowego. Ponad połowa chorych, którzy przeżyli złamania szyjki kości udowej, odczuwa pogorszenie jakości życia, a jedna trzecia nigdy nie powraca do pełnej samodzielności i wymaga długotrwałej opieki - podkreślała prof. Marcinowska-Suchowierska.

Zaznaczyła też, że pierwszym objawem osteoporozy może być złamanie, najczęściej przedramienia, nadgarstka lub trzonów kręgów.

- Jednak wtedy mówimy już o zaawansowanej chorobie, która grozi kolejnym złamaniem, jeszcze poważniejszym, tym razem szyjki kości udowej - mówiła prof. Marcinowska-Suchowierska.

Dodała, że leczenie opóźnia postęp osteoporozy - po 5 latach terapii ryzyko złamania kości udowej jest o połowę mniejsze.

Według WHO, indywidualne ryzyko złamania można ocenić z 10-letnim wyprzedzeniem metodą FRAX (fracture risk assesment). Poza badaniem densymetrycznym szyjki kości udowej uwzględnia ono takie czynniki ryzyka jak wiek i płeć, niską masę ciała (wskaźnik BMI poniżej 20), złamania bliższego końca kości udowej u rodziców, przebyte złamania po 50. roku życia, palenie papierosów, zażywanie glikokortykosteroidów, reumatoidalne zapalenie stawów i nadużywanie alkoholu.

Osobom z indywidualnym ryzykiem złamań, tzw. RB-10 niższym niż 10 proc. zaleca się jedynie zdrowy styl życia i poprawę ogólnej sprawności fizycznej. Wysokie RB-10, powyżej 20 proc., wymaga zastosowania leczenia farmakologicznego i to niezależnie od wielkości masy kostnej  - podkreśliła specjalistka.

Dodała, że przy średnim zagrożeniu złamaniem (RB-10 pomiędzy 10-20 proc.), o leczeniu decyduje wielkość masy kostnej. Dopiero gdy jest ona zbyt mała, należy wprowadzić terapię.

- Trzeba jednak pamiętać, że złamanie jest niezależnym od wielkości masy kostnej ryzykiem kolejnego złamania. A może się ono znowu zdarzyć nawet wtedy, gdy BMD jest prawidłowe. Oznacza to, że leczenie farmakologiczne należy zastosować u wszystkich osób ze złamaniami po niewielkim urazie, zwłaszcza trzonów kręgowych, kości przedramienia i bliższego odcinka kości udowej - stwierdziła prof. Marcinowska-Suchowierska.

W Polsce każdego roku dochodzi do około 150 tys. nowych złamań.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH