Polemika w sprawie laboratorium z basenem w tle

Po opublikowaniu w portalu rynekzdrowia.pl artykułu "Laboratorium niekoniecznie w lokalizacji, czyli 30 tys. zł oszczędności z większej odległości", otrzymaliśmy pismo od Elżbiety Puacz, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Artykuł (zob. tekst: http://www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne) przedstawia Dyrektora Szpitala Miejskiego w Sieminowicach Śląskich, Pana Bolesława Gębarskiego jako męża opatrznościowego kierowanej przez Niego jednostki, oszczędzającego 300 tys. zł dzięki wyłonieniu tańszego wykonawcy w konkursie o udzielanie świadczeń medycznych w zakresie wykonania badań laboratoryjnych oraz ofiarę nagonki laboratoriów, które nie zostały wybrane, a które uczestniczyły w powyższym postępowaniu.

Autor, poza wybiórczym przytoczeniem stanowiska konsultanta krajowego w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej, prof. Jana Kanty Kulpy i stanowiska samego Pana Bolesława Gębarskiego, nie pokusił się o rzetelną analizę przebiegu postępowania konkursowego i regulacji prawnych w tym zakresie, oraz umieścił w publikacji tezy i stwierdzenia nie poparte żadną argumentacją.

§2 pkt. 4 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 27 maja 2011 r. „w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej” określa definicję lokalizacji jako budynek lub zespół budynków oznaczonych tym samym adresem albo oznaczonych innymi adresami, ale położonych obok siebie i tworzących funkcjonalną całość, w których zlokalizowane jest miejsce udzielania świadczeń.

Jeżeli taki wymóg dotyczy świadczeń ambulatoryjnych, to oczywistym jest, że tym bardziej jest obowiązujący w leczeniu szpitalnym (...).

Trudno uznać za przekonywującą interpretację, że dopuszczalne jest pobieranie materiału do badań w lokalizacji i wykonywanie ich w laboratorium zewnętrznym. Oznaczałoby to, że możliwe jest np. pobranie krwi od pacjenta i przewiezienie jej do badania poza Szpital (np. do laboratorium w innym mieście, na drugi koniec Polski lub na Słowację).

W strukturze Szpitala w Siemianowicach Śląskich znajdują się między innymi oddział anestezjologii i intensywnej terapii oraz izba przyjęć udzielająca świadczeń zdrowotnych mieszkańcom Siemianowic Śląskich, całodobowo i przez 7 dni w tygodniu.

W przypadku, gdy w szpitalu znajduje się oddział anestezjologii i intensywnej terapii, to zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia
z dnia 29 sierpnia 2009 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz.U. z 2009 r., Nr 140, poz. 1143 z późn. zm., załącznik Nr 3 część IIA dział II, pkt.5 podpkt. 1) szpital ma obowiązek zapewnić realizację badań laboratoryjnych w lokalizacji.

Nie jest prawdą, że nie był możliwy do spełnienia wymóg spełnienia lokalizacji laboratorium w pomieszczeniach Szpitala, bowiem poprzednie laboratorium umiejscowione było właśnie w jego lokalizacji.

Projektowane przedsięwzięcia Pana Dyrektora, polegające na przeprowadzeniu przetargu na remont basenu powiązany z konkursem na świadczenia diagnostyczne jest także niezgodne z prawem, bowiem inne są zasady i tryb przeprowadzania konkursu (określa je ustawa o działalności leczniczej), a inne na prace remontowo-budowlane (określa je prawo zamówień publicznych).

Zarzut lobbowania przez Członków Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych postawiony przez autora artykułu jest w sporej mierze prawdziwy. Owszem, KIDL zawsze lobbował i będzie lobbował na rzecz dobrej praktyki udzielania świadczeń diagnostycznych, wiarygodności wyników badań i bezpieczeństwa pacjentów. Takie są nasze zadania.

Co do zarzutu praktykularnych interesów poszczególnych członków KIDL, to żaden z nich nie prowadzi laboratorium, które uczestniczyło w przetargu, członkowie samorządu diagnostów byli zaś obserwatorami konkursu bez prawa do głosu.

Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych jest zobligowana do zapewnienia obywatelom naszego kraju pełnego dostępu do świadczeń zdrowotnych z zakresu diagnostycznych badań laboratoryjnych na należytym poziomie jakości. Rozstrzygnięcie konkursu w Siemianowicach Śląskich pozbawiło pacjentów dostępu do świadczeń gwarantowanych ww. przepisami prawa narażając ich zdrowie i życie.

Oszczędności 300 tys. zł Pana Bolesława Gębarskiego są poczynione wbrew obowiązującym przepisom prawa, kosztem pacjentów, wbrew złożonej przysiędze Hipokratesa. Trudno wyobrazić sobie chorego wymagającego natychmiastowej transfuzji krwi czy jej analizy, czekającego na wynik, który jest wieziony np. w korkach z odległego laboratorium.

Sądzę, iż w takim przypadku można dojść do wniosku, że poczynione oszczędności, którymi chlubi się Pan Dyrektor, nie są jednak warte ludzkiego życia i zdrowia, a to one są przecież najważniejsze.

Elżbieta Puacz
Prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych



***
Od autora:
Tego sporu nie powinno być. Dotyczy lokalizacji laboratorium w Siemianowicach Śląskich, a powinien czasu wykonania i dostarczenia badań laboratoryjnych. Bo o co w tym wszystkim chodzi? Przecież w istocie nie o to, żeby laboratorium miało taki, a nie inny adres. I nie o to, żeby było na terenie szpitala, czy po drugiej stronie ulicy.

Dla pacjenta oddziału anestezjologii i intensywnej terapii najważniejsze jest, żeby wyniki badań były pewne i jak najszybciej przekazane lekarzowi. O to pierwsze niech zadba KIDL, o to drugie - dyrektor szpitala. Umiejscowienie laboratorium nie jest w tym przypadku warunkiem wystarczającym ani koniecznym. Tym bardziej, że w czasach rozwoju e-medycyny wyniki można przesyłać drogą elektroniczną.

Moim zdaniem szczegółowość przepisów regulujących tę kwestię ociera się o nonsens. Na dobrą sprawę wystarczyłyby przecież przepisy określające nieprzekraczalny termin wykonania i doręczenia poszczególnych rodzajów badań. O całą resztę - czyli z którego laboratorium, przez kogo i jakim środkiem transportu lub łączności mają być dostarczone - niech martwi się dyrektor szpitala.

Obecnie drobiazgowe regulacje niepotrzebnie wiążą mu ręce i zmuszają do szukania rozwiązań rodem z krainy absurdu: dyrektor Gębarski musi przebudować zrujnowany basenu, żeby mieć laboratorium w tzw. lokalizacji.

Minister Arłukowicz zapowiedział ostatnio deregulację w ochronie zdrowia. Przepisy o lokalizacji laboratoriów kwalifikują się do uproszczania. Nie ma obaw, że skończyć się to może puszczeniem wszystkiego na żywioł, ze szkodą dla pacjenta.

Na prawo trzeba bowiem patrzeć jak na system naczyń połączonych. Jeśli dyrektor będzie miał w tyle głowy zakodowane, że za poślizg w doręczeniu lekarzowi wyników może stanąć np. przed wojewódzką komisją do spraw zdarzeń medycznych, to będzie to skuteczniej chroniło pacjenta niż odgórne ustalenie adresu laboratorium.

Ryszard Rotaub






comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH