Kryzys w transplantologii spowodował spadek pobrań organów w całej Polsce, najgorzej jest jednak we wschodnich województwach. Na Podkarpaciu w ubiegłym roku pobrano narządy do przeszczepu tylko od jednego dawcy.

- W ubiegłym roku na Podkarpaciu mieliśmy tylko jednego dawcę narządów - nie ukrywa dr Tadeusz Nowosad, koordynator transplantologii w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie.

Zdaniem specjalisty, transplantologia to w Polsce najtrudniejsza dziedzina medycyny, temat szalenie drażliwy i bolesny, zarówno dla lekarzy, jak i społeczeństwa: - W innej dziedzinie lekarz pomaga pacjentowi przepisując leki albo przeprowadza operację. W transplantologii, żeby uratować ludzkie życie, musi umrzeć inna osoba, od której pobiera się organy.

Według doktora Nowosada, kolejny problem to brak konkretnej dyspozycji, czy po śmierci człowieka można wykorzystać jego narządy do transplantologii.

- W praktyce „zgoda domniemana“ się nie sprawdza. Najlepszym rozwiązaniem byłaby „zgoda wprost“ - uważa dr Nowosad.

Koordynator nie ukrywa, że w przypadku zgody domniemanej, która dotyczy większości Polaków, żaden lekarz nie odważyłby się sam, bez przychylności rodziny zmarłego pobrać organów.

- Prawda jest taka, że nawet jeśli jest „zgoda wprost“, lekarz pyta rodzinę zmarłego, czy wyraża przychylność na pobranie jego organów, choć nie musi tego robić. Samowolne pobranie narządów zostałoby z pewnością nagłośnione i narobiłoby więcej szkody niż pożytku - przekonuje doktor.

Największy problem tkwi w mentalności lekarzy i pielęgniarek, zwłaszcza z oddziałów intensywnej terapii, gdzie leżą pacjenci z podejrzeniem śmierci mózgu, którzy mogliby zostać dawcami.

- Bardzo trudno jest przekonać do idei transplantologii personel medyczny, któremu od lat wpaja się, że najważniejszą powinnością jest ratowanie życia za wszelka cenę. Często stosujemy uporczywą terapię, niepotrzebnie przedłużającą agonię chorego i jego ogromne cierpienie, po to, by o kilka dni opóźnić śmierć. Takie podejście jest nieetyczne - podkreśla doktor Nowosad.

Ogólne statystyki w transplantologii poprawiły się w ubiegłym roku, jednak sytuacja, m.in. na Podkarpaciu, nie jest dobra. Jak wcześniej pisaliśmy, eksperci uważają, że nie można mówić jeszcze o sukcesie.

Prof. Wojciech Rowiński, wiceprezes Polskiej Unii Medycyny Transplantacyjnej i krajowy konsultant w dziedzinie transplantologii uważa, że nie można na razie mówić o przełomie: - Widać wyraźną poprawę. Nigdy jednak nie wiadomo, czy np. nie pojawią się w prasie jakieś nieodpowiedzialne publikacje - mówił portalowi rynekzdrowia.pl prof. Wojciech Rowiński.

Co roku przybywa ok. 1500 osób czekających w kolejce na przeszczep organów. Wszystkich oczekujących jest ok. 3300. W 2004 roku przeszczepiono w Polsce 1348 narządów, w 2007 już tylko 922. Pierwsze miejsce na europejskiej mapie przeszczepów zajmuje Hiszpania, która ma  40 dawców na 1 mln mieszkańców. W Polsce najwięcej dawców (30 na 1 mln) jest w woj. zachodniopomorskim.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH