Nikola urodziła się w Szpitalu Miejskim św. Trójcy w Płocku. Po urodzeniu dziecka personel szpitala poinformował rodziców, że dziecko nie żyję. Następnego dnia okazało się jednak, że dziecko nie umarło. Rodzice zarzucają lekarzom i pielęgniarkom, że ich córka przez całą noc pozostawała bez stosownej opieki.

– Szpital nie odezwał się słowem. Żadnego telefonu, pisma, spotkania. Nic - opowiada Gazecie Wyborczej Radosław K., ojciec dziewczynki.

Dziecko przyszło na świat w nocy z 5 na 6 kwietnia, trzy miesiące przed wyznaczonym terminem. Jak twierdzi ojciec dziecka personel poinformował ich po porodzie, że dziewczynka nie żyje. Doradzano, pocieszano.

– Nikt nie powiedział wprost: dziecko nie żyje. Ale wszyscy widzieli naszą rozpacz, łzy. I nikt nie wspomniał, że jest choć cień szansy. Słyszeliśmy tylko o „pochówku” i „zakładzie pogrzebowym” - mówił Radosław K.

Następnego dnia rano okazało się, że dziecko żyje. Jednak rodzice zaczęli się zastanawiać czy przez całą noc dziewczynka miała należytą opiekę.

– Dlaczego sugerowano nam, że dziecko zmarło? Czy w takim razie miało wystarczającą opiekę? – Dzieci urodzone w takich okolicznościach powinny trafić do szpitala wojewódzkiego, na dziecięcy oddział intensywnej terapii. Dlaczego, skoro poród odbył się o godz. 1 w nocy, szpital miejski zawiadomił Winiary dopiero o godz. 9 rano? - pyta ojciec dziewczynki.

Według pracowników szpitala dziecko miało należytą opiekę. Podawano mu tlen, umieszczono w inkubatorze. Nie było też potrzeby przewożenia dziewczynki do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku.

– Kiedy karetka z inkubatorem zjawiła się przy Kościuszki, usłyszałem od lekarza, że dziecko jest w hipotermii, niedotlenione. Inny lekarz, już na Winiarach, zapytał: „Dlaczego tak późno?” – opowiada ojciec.

Zawiadomił policję, a ta prokuraturę. Według prokuratorów lekarze mogli narazić dziecko na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Przesłuchiwane są już pielęgniarki, a lekarz czekają na sądowe zwolnienie z tajemnicy lekarskiej.

Artur Krawczyk, prezes Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej obiecywał rodzicom dziecka, że zajmie się sprawą i wyciągnie konsekwencję od osób, które zawiniły. Jednak jak twierdzą rodzice nie zrobił nic. Krawczyk odpiera zarzuty rodziców.

– Doszedłem do wniosku, że trzeba zaczekać, trwa śledztwo, przesłuchiwany jest personel. Nie chcę, by spotkanie miało wpływ na przebieg tych czynności – mówi  prezes Krawczyk. – Zaszły pewne zmiany, doktora Romualda Juchnowicza-Bierbasza na stanowisku ordynatora położnictwa zastąpił doktor Karol Kisielewski. Nie ma także osobnego pełnomocnika traktu porodowego. Nie ma to związku ze sprawą państwa K., chodziło o poprawę funkcjonowania oddziału ginekologicznego...

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH