Niedawno oddział noworodkowy Szpitala Miejskiego pw. św. Łukasza miał być zlikwidowany, bo przynosił straty. Dziś już nikt nie ma takich pomysłów.
Rodzi się tu coraz więcej dzieci.
– W pierwszym kwartale tego roku mieliśmy 58 noworodków, a tylko w lipcu już 98 – informuje ordynator oddziału Ewa Szymik.
Skąd ten baby boom?
Przyczyny są dwojakiego rodzaju.
W oddziale noworodkowym przeprowadzono gruntowny remont: wymieniono okna, instalacje c.o., zwiększono liczbę prysznicy i wc, zainstalowano urządzenia do masaży wodnych. Dwuosobowe sale pacjentek są kolorowe, wygodne i czyste, a łóżeczka dzieci umieszczone bezpośrednio przy łóżkach matek.
Oddział funkcjonuje w systemie „rooming-in”, co oznacza. że noworodek od chwili urodzenia przebywa na sali wraz z matką i wszystkie procedury pielęgnacyjno-profilaktyczno-lecznicze odbywają się w jej obecności. Praktyką są porody z udziałem osób towarzyszących.
– Myślę, że kobiety doceniły korzystne zmiany oraz przyjazną atmosferę, więc teraz polecają sobie nasz oddział, gdy zbliża się czas porodu – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Ewa Szymik.
Dodaje, że fama o oddziale noworodkowym dotarła do sąsiednich miejscowości (z powiatu będzińskiego, tarnogórskiego i z Bytomia). W związku z czym były okresy, że przebywało tu więcej pacjentek spoza Piekar Śląskich.
Jest i drugi powód popularności oddziału noworodkowego. Szacuje się, że w województwie śląskim liczba dzieci przychodzących na świat w 2010 roku wzrosła o jedną piątą. Tendencja wzrostowa utrzymuje się od kilku miesięcy i jest dostrzegalna w innych śląskich szpitalach. Np. w Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Bytomiu urodziło się w czerwcu 86 maleństw, a w lipcu aż 125. To echo wyżu demograficznego lat 80.
Czytaj więcej: porody | noworodki | wyż demograficzny | Ewa Szymik | Szpital Miejski w Piekarach Śląskich pw. św. Łukasza
Łódź: darczyńcy nawet w placówce instytutowej mile widziani