Szczepienia w Polsce, podobnie jak system opieki zdrowotnej, łączą w sobie relikty z minionej epoki i najnowsze zdobycze technologii - twierdzi dr n. med. Paweł Grzesiowski - kierownik Zakładu Profilaktyki Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych Narodowego Instytutu Leków.

Niektóre szczepionki były opracowane ponad 50 lat temu, inne są wytworem nowoczesnych technologii. Jak twierdzi dr Paweł Grzesiowski w wywiadzie udzielonym Monice Leśniewicz z Rzeczpospolitej, Polacy podchodzą do szczepień bardzo różnie. Ludzie wykształceni, mieszkający w miastach, z dostępem do internetu, szukają informacji i decydują się na zakup dodatkowych szczepionek dla swoich dzieci lub zamianę niektórych szczepionek z kalendarza na płatne szczepionki skojarzone.

Jak wykazują statystyki – co najmniej 40 proc. dzieci w Polsce dostaje szczepionki skojarzone. Druga grupa rodziców, zdaniem Grzesiowskiego, traktuje obowiązkowe szczepienia jako konieczność i nie zastanawia się nad ich wyborem. Margines, pod względem liczby, stanowią rodzice, którzy świadomie sprzeciwiają się szczepieniom.

Dr Paweł Grzesiowski potwierdza, że po doniesieniach o sepsie, rośnie zainteresowanie  szczepionkami przeciwko pneumokokom i meningokokom. Natomiast zauważa paradoks w tzw. szczepionkach zalecanych, gdzie sporą rolę odgrywa poczucie zagrożenia. Tworzą je opisy chorób, które nie pobudzają pozytywnych emocji, a wywołują lęk. Ponadto, jego zdaniem, gdyby szczepionki były w tabletkach czy w syropach, nie budziłyby tylu obaw rodziców, którzy sami po prostu boją się zastrzyków.  

Ekspert zwraca uwagę, że szczepionek nie jest tak dużo jakby się wydawało: – Kiedy rozmawiamy o szczepieniach, to może powstać wrażenie, że jest ich dużo, bo mówimy, że w jednej strzykawce są fragmenty drobnoustrojów wywołujących błonicę, krztusiec, tężec czy Hib. Wszystkie te choroby mają groźne nazwy. Tymczasem z punktu widzenia immunologicznego, jest to kilka antygenow, czyli wysoko oczyszczonych cząsteczek, które mają osiągnąć konkretny cel w układzie odporności. Szczepienie pobudza odporność, a nie ją osłabia.

– Warto dodać – mówi Paweł Grzesiowski – że układ odporności małego, dwumiesięcznego dziecka jest w pewnym sensie „wyzerowany” i w zależności od tego z czym się zetknie w pierwszych miesiącach, może zależeć jego dalszy rozwój. To jedyny taki moment w układzie odporności człowieka, kiedy to co się dzieje na początku determinuje to, co się będzie działo przez całe życie. Mamy dowody na temat tego zjawiska, które określa się jako „priming” czyli ukierunkowane kształtowanie układu odporności. Można powiedzieć, że poprzez szczepienie „programujemy” w układzie odporności właściwe reakcje na otaczający świat.

Z publikacji wynika, że  szczepienia mogą wpływać, np. na obniżenie ryzyka alergii.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH