Norwesko-amerykańskie badania wykazały, że płuca kobiet są bardziej podatne na szkodliwe działanie dymu papierosowego.

Naukowcy ze szpitala Brigham and Women's Hospital w Bostonie wraz z kolegami z norweskiego Uniwersytetu w Bergen doszli do takich wniosków po przebadaniu 954 pacjentów z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP) oraz 955 osób bez poważnej choroby układu oddechowego. Wszyscy palili – aktualnie lub w przeszłości i mieli poważne lub umiarkowane objawy POChP.

Pod nazwą POChP kryją się dwa lepiej znane schorzenia - przewlekłe zapalenie oskrzeli i rozedma płuc. Jest to niedoceniany problem zdrowotny - mało kto wie, że ta poważna choroba może prowadzić do niewydolności oddechowej, niewydolności krążenia, inwalidztwa (chory musi być podłączony do respiratora) i że zajmuje czwarte miejsce na liście najczęstszych przyczyn zgonów na świecie.

Jak wymieniali naukowcy, na ryzyko rozwoju POChP wpływają czynniki genetyczne, wcześniejsze występowanie astmy, szkodliwe warunki pracy (narażenie na dymy, pyły, gazy), zanieczyszczenie powietrza, korzystanie z domowych piecyków opalanych np. węglem drzewnym, ale najważniejszym czynnikiem jest palenie tytoniu (odpowiedzialne za 85-90 proc. przypadków POChP).

Badacze nie zaobserwowali różnic między kobietami a mężczyznami odnośnie zaawansowania POChP oraz czynności płuc, którą oceniano na podstawie objętości powietrza wydychanego przez pacjenta podczas pierwszej sekundy forsowanego oddechu (FEV1). Jednak kobiety cierpiące na to schorzenie były na ogół młodsze, później zaczynały palić i wypalały mniej papierosów niz mężczyźni.

Następnie naukowcy wzięli pod lupę tylko pacjentów poniżej 60 roku życia, czyli wczesne przypadki POChP.

Wówczas okazało się, że choć panie w tej grupie sięgały po papierosa w starszym wieku i mniej paliły (tj. mniej niż 20 paczek na rok), to cierpiały na poważniejszą niż mężczyźni postać POChP, a ich płuca funkcjonowały gorzej (niższe FEV1).

- To oznacza, że u badanych przez nas palaczek wcześniej dochodziło do pogorszenia stanu płuc, mimo że ich kontakt z dymem papierosowym był mniejszy - powiedziała kierująca pracami dr Inga-Cecilie Soerheim. Jej zdaniem, potwierdza to wcześniejsze przypuszczenia, że kobiety mogą być bardziej podatne na szkodliwy wpływ palenia niż mężczyźni. Jest to widoczne zwłaszcza w przypadku kobiet palących niewiele.

Badaczka przyznała, że na razie nie wiadomo, dlaczego kobiety mogą być bardziej podatne na szkodliwy wpływ palenia. Naukowcy proponują jednak kilka teorii na ten temat. Drogi oddechowe kobiet są mniejsze, dlatego każdy wypalony papieros może im wyrządzić więcej szkód. Metabolizm dymu tytoniowego różni się poza tym między palaczami. Pewną rolę mogą też odgrywać geny oraz gospodarka hormonalna.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH