Wczoraj (29 stycznia) przed gdańskim sądem rozpoczął się nietypowy w skali naszego kraju proces o narażenie w miejscu pracy na bierne palenie, a przez to na utratę zdrowia. Specjaliści oceniają, że w Polsce z powodu biernego palenia umiera co roku 2 tys. osób, jest ono też jedną z najpoważniejszych przyczyn zachorowań wśród najmłodszych.

Hanna Niewiadomska zachorowała na raka płuc, choć nigdy w życiu nie zapaliła papierosa. Przed sądem, udowadniała wczoraj, że winni są jej palący od 30 lat koledzy z biura i pracodawca. Kobieta, która przez 30 lat była biernym palaczem, pozwała do sądu swojego byłego pracodawcę. Do 2002 r. pracowała w administracji w centrali Gdańskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych, obecnie Skanska SA - robiła drobne zakupy, obsługiwała pocztę, zebrania. Teraz żyje z 800-złotowej renty i chce od firmy 50 tys. zł zadośćuczynienia. Wczoraj sąd przesłuchał pierwszych świadków

– Mama codziennie wracała do domu przesiąknięta dymem. Narzekała, że nikt nie słucha jej próśb, o to, by nie palić w pokoju - mówiła w sądzie Hanna Sprawka, córka Niewiadomskiej. – Odwiedzałam mamę w pracy i widziałam, że w jej pokoju się paliło. I koleżanka, i interesanci, którzy tam często przychodzili.

Ryszard Sieminiuk, wieloletni kierownik Niewiadomskiej potwierdza, że palono, ale tylko do 1995 r., kiedy w życie weszła ustawa zakazująca palenia w zakładach pracy. W pokoju paliła jedna osoba - Barbara Gapa. Wczoraj nie przypominała sobie, aby w firmie zmieniło się dużo po wejściu ustawy.

– Czasami wypalałam paczkę dziennie. Ale po zakazie raczej chodziłam do palarni. Chociaż nie mogę zaprzeczyć, że zdarzyło mi się czasem zapalić również w pokoju. Może jak była jakaś sytuacja stresowa, ale najczęściej w oknie – tłumaczyła palaczka.

Mecenas Marian Kulwikowski, reprezentujący chorą kobietę, twierdzi, że w tym procesie nie chodzi tylko o to, czy zakaz był przestrzegany, czy nie.

– Ale też o kodeks pracy, który nakłada na pracodawcę obowiązek zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy - przekonuje mecenas. – Chcemy wykazać, że środowisko, w jakim przebywała przez 30 lat, ma bezpośredni związek jej chorobą.

Już za kilka miesięcy z biur znikną palarnie, bo pracodawcy nie będą musieli zapewniać swym pracownikom miejsc przeznaczonych do palenia. Na dymka trzeba będzie wychodzić na zewnątrz. Te restrykcyjne zapisy znalazły się w projekcie ustawy antynikotynowej, głosowanie nad którą odbędzie się w marcu. Oznacza to, że zakazy wejdą w życie już latem.

Jak oceniają specjaliści, bierne wdychanie dymu tytoniowego zabija co roku w Polsce ok. 2 tys. osób. U dzieci wymuszona inhalacja dymu tytoniowego jest główną przyczyną ryzyka utraty zdrowia od urodzenia do 4. roku życia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH