Pacjent w przychodni musi być punktualnie - lekarz niekoniecznie Zamiast umówionych godzin wizyt, poczekalnie pełne pacjentów - w niewielu lecznicach przed gabinetem siedzą jedynie 2-3 osoby, które wchodzą na wizytę w najbliższym czasie. Fot. PTWP

Pacjent na wizytę do lekarza musi się zgłosić punktualnie. Jeśli się spóźni, może zostać nieprzyjęty. Lekarz może się spóźnić do pracy. Nie wolno mu zwracać uwagi, bo się obrazi i odejdzie z pracy.

Taki obraz sytuacji polskich pacjentów przedstawia dziennikarka Gazety Wyborczej Anna Lewandowska. Trafiła z bólami ortopedycznymi do poradni przy Szpitalu w Gostyninie Gorzewie. Na wizytę czekała "tylko" kilka tygodni. Stawiła się tak, jak jej nakazano przy rejestracji: punktualnie o godz. 15. Lekarz miał przyjmować według kolejności zgłoszeń w godz. 15-18.

Kiedy przybyła na miejsce okazało się, że w kolejce oczekuje już jakieś 40 osób. Niektórzy czekali od samego rana. Lekarz na pewno nie dotarł do pracy do godz. 15.30, bo wówczas dziennikarka opuściła lecznicę, nie doczekawszy się lekarza.

Kilka dni później zadzwoniła do lecznicy, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację, tym razem już jako dziennikarka.

Od władz lecznicy usłyszała, po pierwsze, że nikt takich uwag nie zgłaszał, po drugie, że lekarz mógł mieć przecież wypadek (ale nie miał), albo mógł trafić na czerwone światła, po trzecie, że ortopedów jest mało i trzeba obchodzić się z nimi jak z jajkiem, bo inaczej mogę zerwać umowę i pacjent dopiero będzie miał problem z dostaniem się do lekarza.... a po czwarte, że lekarz zjawił się i przyjął wszystkich.

Więcej: www.plock.wyborcza.pl

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH