Pacjenci z NTM nadal czekają na dostęp do nowych terapii FOT. Fotolia; zdjęcie ilustracyjne

Stowarzyszenie "UroConti", które skupia pacjentów cierpiących na nietrzymanie moczu (NTM) wynikające m.in. z powikłań po leczeniu nowotworów i zespołu pęcherza nadreaktywnego, na początku grudnia skierowało list otwarty do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.

Pacjenci, podsumowując mijający rok, wyrazili nadzieję, że działania resortu zdrowia wreszcie doprowadzą do poprawy sytuacji chorych zmagających się z tą dolegliwością.

Stowarzyszenie "UroConti" od lat zabiega o poszerzenie zakresu terapii stosowanych w zespole pęcherza nadreaktywnego, wskazując na ograniczony dostęp chorych zarówno do leków nowej generacji, jak i nowoczesnych metod zabiegowych.

- Sytuacja pacjentów z nietrzymaniem moczu w Polsce wciąż odbiega bowiem od standardów obowiązujących w krajach Europy Zachodniej, a nawet w krajach regionu o zbliżonym do Polski poziomie rozwoju: na Węgrzech, Słowacji czy w Czechach - przypomina Anna Sarbak, prezes Stowarzyszenia „UroConti”.

Obecnie, zgodnie z listą leków refundowanych, pacjenci w Polsce mają dostęp tylko do dwóch substancji leczniczych na zespół pęcherza nadreaktywnego: tolterodyny, w postaci pięciu leków generycznych, oraz solifenacyny, w postaci jednego leku.

- Wskutek pięciu lat starań naszej organizacji, od 1 lipca 2016 roku został zniesiony absurd legislacyjny związany z wymogiem wykonywania badania urodynamicznego - aby otrzymać lek solifenacyna w refundacji, nie jest już konieczne wykonywanie tego niekomfortowego badania, wystarczy diagnoza zespołu pęcherza nadreaktywnego. Niestety dla leków zawierających tolterodynę, wymóg ten wciąż obowiązuje z uwagi na brak złożonych wniosków przez ich producentów - przypomina Anna Sarbak.

Poważnym problemem pacjentów z zespołem pęcherza nadreaktywnego w Polsce jest także brak dostępności w refundacji nowych substancji leczniczych. Jak dowiedziało się Stowarzyszenie „UroConti” z korespondencji z Ministerstwem Zdrowia, obecnie toczy się postępowanie refundacyjne dla jednego leku zawierającego substancję mirabegron.

Mimo że rekomendacja Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dla tego leku została wydana w listopadzie 2014 roku, wciąż nie został objęty refundacją, a pacjenci otrzymują informacje o przedłużających się negocjacjach.

- Nie rozumiemy, dlaczego w Polsce możemy skorzystać tylko z dwóch leków, podczas gdy na rynku znajdują się inne, wywołujące mniej skutków ubocznych substancje. Dlaczego w krajach sąsiedzkich, na przykład na Słowacji czy w Czechach, lekarze mogą wybierać spośród 4-6 różnych substancji leczniczych w ramach refundacji? - pyta Anna Sarbak.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH