Starostwo i dyrekcja oświęcimskiego Szpitala Powiatowego forsują likwidację oddziału zakaźnego. Dyrektor szpitala, Sabina Bigos-Jaworowska uważa, że oddział obserwacyjno-zakaźny jest za drogi w utrzymaniu, ma za małe obłożenie, brakuje też specjalistów chętnych do pracy w tej jednostce.

Na początku 2008 r. rada społeczna szpitala przyjęła uchwałę popierającą zamknięcie 21-łóżkowego oddziału. Teraz, nie zważając na protesty pacjentów, podobne uchwały przegłosowują rady gmin wchodzących w skład powiatu oświęcimskiego. 

 - W przypadku likwidacji oddziału zakaźnego w naszym szpitalu, pacjenci, u których stwierdzi się chorobę zakaźną będą mogli korzystać z usług oddziałów zakaźnych szpitali m.in. w Wadowicach, Suchej Beskidzkiej, Tychach - mówi dyrektor Sabina Bigos-Jaworowska.

Za pozostawieniem oddziału opowiada się natomiast jego były ordynator, Karol Ptaszkowski. Nie przekonują go argumenty dotyczące kadry lekarskiej.

- NFZ nie zamyka oddziałów zakaźnych w Olkuszu, Myślenicach, Wadowicach i Makowie Podhalańskim tylko dlatego, że nie ma dwóch specjalistów chorób zakaźnych. W Oświęcimiu jest jeden „zakaźnik” i dobrze wyszkolony internista z drugim stopniem specjalizacji - przekonuje Karol Ptaszkowski. 
 
Tymczasem do przeprowadzki na miejsce zwolnione przez oddział zakaźny szykuje się prywatna firma medyczna z Krakowa. G.V.M. Carint, specjalizująca się w dziedzinie kardiologii i kardiochirurgii, chce tu uruchomić Centrum Interwencji Sercowo-Naczyniowych.

- Ograniczone możliwości lokalowe szpitala nie pozwalają na równoległe udzielanie świadczeń przez oddział zakaźny i Centrum - wyjaśnia dyrektor oświęcimskiego szpitala.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH