Żeby sprostać potrzebom w zakresie onkologii dziecięcej, musielibyśmy mieć dwa razy więcej onkologów i hematologów - twierdzi prof Danuta Perek, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii i hematologii.

W całej Polsce, w trakcie leczenia jest około 2,5-3 tys. dzieci z chorobą nowotworową z czego w województwie mazowieckim około 670-700. Z tego w Klinice Onkologii Dziecięcej Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka” leczonych jest 450 pacjentów - mówi pani profesor w wywiadzie udzielonym gazecie Nasz Dziennik.

Mamy w Polsce 125 lekarzy ze specjalizacją z onkologii i hematologii dziecięcej, w województwie mazowieckim – 22. Przeciętnie, z nielicznymi wyjątkami, na jedno województwo przypada jeden ośrodek kompleksowego leczenia chorób nowotworowych u dzieci. Za mało jest też poradni onkologicznych dla dzieci.

Onkolodzy narzekają na przeciążenie sprawozdawczością, którą serwuje im Narodowy Fundusz Zdrowia.

- To jest nasza największa zmora - mówi gazecie prof. Danuta Perek. - Lekarz onkolog musi uporać się z całym plikiem dokumentów, które wypełniał od zawsze, takich jak: wniosek o przyznanie zasiłku pielęgnacyjnego, wniosek o stanie zdrowia do renty, o nauczanie indywidualne, zwolnienie z egzaminów, ze szczepień, z wf., itd. Obecnie dochodzi do tego wniosek o przedłużenie leczenia lub obserwacji na oddziale dziecięcym dla pacjentów 18-letnich. Wypis pacjenta z rozpisaniem wszystkich procedur z przynależnymi im numerami (a niektóre z tych świadczeń mają po dwa numery!), rozpisana chemioterapia z wpisaniem nazwy leku, dawki i numeru ampułki, z której lek podano, oraz dni podania. A gdzie pacjent, gdzie czas na rozmowy z rodzicami? - zastanawia się profesor.

Od 1 marca, w wyniku negocjacji NFZ zwiększył punkty za tzw. osobodzień hospitalizacji hemato-onkologicznej u dzieci. Od lipca 2008 r. do września było to 8 punktów, w październiku zwiększono wycenę do 10 punktów, a obecnie jest ich 15. To świadczy o skali niedoszacowania onkologii dziecięcej we wcześniejszym okresie. Straty ponosił oczywiście szpital. Mimo skrócenia limitu czasu finansowanego w ramach JGP nadal nie jest możliwe płynne przejście do wyżej wycenionych procedur za leczenie, które musi być natychmiast wprowadzone. Zdaniem Danuty Perek brak takiej możliwości skutkuje stratą 30 proc. środków finansowych za każdego pacjenta.

- Uważam, że obecnie dokonał się ogromny postęp w spojrzeniu NFZ na onkologię dziecięcą, gdyż początkowo NFZ nie chciał płacić za dni, które dziecko spędza w szpitalu między przyjmowaniem leków - mówi Perek. - Chemioterapię podaje się przecież w cyklach co 10-21 dni, a w tym czasie dziecko często musi pozostać w szpitalu. Są istotne zmiany z strony Funduszu, ale apeluję w imieniu moich kolegów i własnym o maksymalne uproszczenie obecnie istniejącej sprawozdawczości. Ograniczenie do minimum zajęć administracyjno-biurowych, którymi jesteśmy obarczeni, umożliwi nam spokojniejsze wykonywanie naszej ciężkiej pracy oraz da nam więcej czasu, który moglibyśmy poświęcić chorym pacjentom i ich rodzicom.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH