Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie pęka w szwach. - Chciałyśmy tak rozmieścić dzieci, żeby nie spały same w salach, a tymczasem martwimy się, czy wystarczy miejsca - mówi dyrektor szpitala, Krystyna Piskorz-Ogórek.

Na czas Wielkanocy i Bożego Narodzenia wielu małych pacjentów lekarze zwykle wypisują ze szpitali, tak by mogli spędzić święta w domu z rodzinami. W tym roku będzie inaczej. Pacjentów zamiast ubywać, przybywa.

- Na 250 łóżek mamy ponad 200 pacjentów, którzy spędzą u nas Wielkanoc - mówi Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektor szpitala.

Jak pisze Gazeta Wyborcza, takie obłożenie szpitalnych łóżek nawet w Święta Wielkanocne, to wynik nękających dzieci powikłań po przebytych infekcjach. W rezultacie tych komplikacji dzieci muszą wracać do szpitali.

- Lekarze dziwią się temu, bo pogoda jest słoneczna i ciepła. Powikłania są jednak faktem, dlatego dzieciaki muszą się u nas leczyć. Zamiast więc zajmować się umieszczeniem nielicznych pacjentów w salach, by nie spali sami, martwimy się, żeby pacjentom nie było zbyt ciasno - dodaje dyrektorka.

Elżbieta Łabaj, rzeczniczk Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie, podała, że laboratorium nie udało się wyizolować tegorocznego wirusa grypy, co może oznaczać, że zgłaszane przez lekarzy przypadki były infekcjami grypopochodnymi.

- Choć to oczywiście nie znaczy, iż takie drobnoustroje są mniej groźne. Pamiętajmy też, że zgłoszeń od początku roku do 7 kwietnia było ponad 34 tys., czyli najwięcej od pięciu lat. To sygnał, że wirus był bardzo rozpowszechniony - dodaje rzecznik.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH