Odurzeni: nowe środki, nowe uzależnienia - konieczne szybkie reagowanie

Napoje energetyzujące, substancje pobudzające, a także środki na potencję - to nowy problem młodego pokolenia Polaków, który, zdaniem specjalistów od uzależnień, jest bagatelizowany zarówno przez system ochrony zdrowia, jak i społeczeństwo.

Według specjalistów od uzależnień tzw. twarde narkotyki nie są już głównym problemem naszej młodzieży. Zagrożeniem są substancje, których przyjmowanie nie jest prawnie zakazane, a co gorsza reklamy niektórych z nich natrętnie nakłaniają do zażywania.

- Polski model polityki narkotykowej zaczyna być modelem skutecznym. Nie mamy bowiem wzrostu liczby osób leczonych z powodu uzależnienia od tzw. twardych narkotyków. Również świadomość społeczna o szkodliwym działaniu narkotyków wydaje się dość powszechna. Tym co powinno niepokoić jest szybki wzrost eksperymentów m.in. z marihuaną - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Mariusz Jędrzejko, dyrektor Mazowieckiego Centrum Terapii Uzależnień.

Eksperyment weekendowy
Jak zauważa profesor, w Polsce zaczyna narastać zjawisko, które można określić jako weekendowe eksperymentowanie z substancjami.

- W ciągu ostatnich 5-6 lat liczba osób, które nie są narkomanami, ale eksperymentują z różnego rodzaju substancjami na poziomie szkół gimnazjalnych, średnich i wyższych wzrosła z kilkunastu procent do 30-40 proc - zaznacza Jędrzejko.

- Możemy mówić o skoku rzędu 200 proc. w przypadku osób, które przyjmują różnego rodzaju środki pobudzające i narkotyki w weekend, na imprezach czy w czasie wakacji - dodaje.

Według naszego rozmówcy na fakt, że zjawisko to tak gwałtownie rozprzestrzenia się wśród młodzieży, wpływa swoista promocja zażywania niektórych substancji przez rodzimych celebrytów oraz niektórych polityków.

- Żyjemy w czasach przewartościowania pojęcia "narkotyk”, za który coraz więcej ludzi nie uważa marihuany. Następuje swoistego rodzaju odczarowanie narkotyków, postrzeganie ich jako "produkt konieczny" do zabawy, rozrywki, weekendowego relaksu. rozrywce - mówi Jędrzejko.

-  Trzeba zaś pamiętać, że co dziesiąta osoba, która eksperymentuje z tymi substancjami w końcu się od nich uzależni. W tym przypadku chodzi głównie o marihuanę, środki amfetaminopodobne, dopalacze - podkreśla.

Te ostatnie zdaniem specjalistów są bardziej niebezpieczne niż "normalne" narkotyki, które dobrze zbadano pod kątem szkodliwości dla organizmu. Tymczasem skutki działania dopalaczy będzie można ocenić dopiero za kilka lat.

Odurzeni już w podstawówkach
W skład dopalaczy wchodzi wiele substancji psychoaktywnych, które są szczególnie niebezpieczne, gdy zmiesza się je z alkoholem. W Irlandii odnotowano wysoką śmiertelność z tego powodu, takie przypadki są coraz częstsze także w Polsce i dotyczą głównie ludzi bardzo młodych, a nawet dzieci.

Z raportu Instytutu Psychologii Zdrowia wykonanego na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, wynika, że wśród uczniów trzecich klas gimnazjalnych aż 17 proc. chłopców i 12,3 proc. dziewcząt próbowało dopalaczy. Sięgało po nie 29,9 proc. chłopców i 15,5 proc. dziewcząt II klas ponadgimnazjalnych.

Podobne badanie przeprowadzono w Bielsku Podlaskim. Jego wyniki wskazują, że około 35 proc. uczniów trzecich klas gimnazjów miało kontakt ze środkami odurzającymi. Najczęściej była to marihuana, środki nasenne, klej i rozpuszczalnik.

Do eksperymentów z substancjami odurzającymi przyznało się też 5 proc. szóstoklasistów z podstawówek.

Jak wyjaśniała nam Anny Krakowiak, kierownika oddziału toksykologii Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, każdego miesiąca trafia do Instytutu 8-10 pacjentów po dopalaczach. W maju było ich 13. Główne objawy to najczęściej niepokój, pobudzenie, halucynacje, skoki ciśnienia, kołatanie serca.

Szefowa oddziału toksykologii zwraca też uwagę, że u niektórych młodych ludzi, zwłaszcza takich, którzy po raz kolejny trafili do szpitala z powodu dopalaczy, obserwowana jest tendencja do pojawiania się zaburzeń psychicznych typu depresyjnego. Takie osoby wymagają już skierowania na oddziały psychiatryczne.

Groźne napoje
Kolejnym niepokojącym trendem, na jaki zwraca uwagę profesor Jędrzejko, jest nadużywanie przez młodych ludzi napojów energetyzujących, które także wpływają na funkcjonowania mózgu, a w przypadku nadużywania mogą skutkować poszukiwaniem substancji silniejszych.

Mazowieckie Centrum Terapii Uzależnień prowadziło badania na terenie województwa mazowieckiego, łódzkiego i podlaskiego, z których wynika, że po napoje energetyzujące sięga blisko 17 proc. gimnazjalistów. 24 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych przyznaje, że pije te napoje codziennie.

- W czasie egzaminów ilość tego typu spożywanych napojów oraz działających podobnie środków zwiększa się wielokrotnie - podkreśla nasz ekspert.

Napoje te od roku zakazane są w kilku stanach USA. Powód? Zdaniem specjalistów mogą być niebezpieczne dla dzieci i młodzieży. Potencjalnie groźne skutki ich picia, spowodowane nadmiarem kofeiny lub podobnych substancji, to palpitacje serca i udary, mogące nawet spowodować zgon.

Niebezpieczne jak alkohol
Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Miami napoje energetyczne powinny podlegać równie rygorystycznym regulacjom, co alkohol, wyroby tytoniowe i leki na receptę. Już trzy napoje działają na organizm dziecka jak kilkanaście kaw, co może wpływać na zaburzenia pracy serca.

Również Litwa dostrzegła zagrożenie wynikające ze spożywanie takich napojów przez młodzież. Dlatego od 1 stycznia br. obowiązuje tu zakaz reklamy napojów energetyzujących oraz ich bezpłatnego rozprowadzania wśród osób nieletnich.

Europejska organizacja napojów bezalkoholowych UNESDA w 2011 roku zdecydowała, iż producenci napojów energetyzujących muszą zamieszczać na puszkach ostrzeżenia, że napoje te nie są wskazane dla dzieci. Wprowadzenia podobnego ostrzeżenia na sprzedawanych w Polsce napojach energetyzujących domaga się Główny Inspektor Sanitarny.

Z inicjatywą wprowadzenia zakazu sprzedaży takich napojów wyszedł też klub SLD. Ministerstwo Zdrowia przyznało, że wprowadzenie przepisów zakazujących lub ograniczających sprzedaż tego typu środków spożywczych dzieciom wydaje się zasadne. W praktyce w tej kwestii nie zmieniło się nic.

Ulegają reklamie
Jak przyznaje profesor Jędrzejko młodzież nadużywa także środków nasennych, rzekomo wzmacniających koncentrację i pamięć, antydepresantów a nawet środków mających zwiększać pobudzenie seksualne. Dlaczego?

- Bo młode pokolenie ulega natrętnej reklamie. W mediach reklamuje się np. środki na potencję nie mówiąc, że są to produkty do osób z problemami. Pokazuje się je, jako środki zapewniające większe, lepsze doznania. Producenci tych środków postępują nieetycznie w ich promocji, a instytucje państwowe, nawet te, których zadaniem jest walka z uzależnieniami i ochroną zdrowia, nie reagują na tego typu proceder - podkreśla profesor.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH