W Polsce nadal niewiele osób jest skłonnych oddać swój szpik kostny. Powodem może być niewiedza na temat sposobu jego pobrania i problemy organizacyjne.

W Polsce brakuje instytucji, które organizowałyby badania dla kandydatów na dawców szpiku kostnego. Być może, gdyby nie trzeba było jeździć do odległych miast, dawców znalazłoby się więcej.

– Zajmujemy się poborem krwi, natomiast zbieranie deklaracji od kandydatów na dawców szpiku kostnego, to nasze działania dodatkowe – wyjaśnia Jolanta Pater, kierownik wrocławskiego oddziału RCKiK. – Osoby, które chciałyby zostać kandydatami na dawców szpiku kostnego, muszą udać się do innego miasta, np. Warszawy.

Czasem organizowane są akcje wyjazdowe, podczas których można zostać kandydatem na dawcę:

– Organizujemy akcje wyjazdowe, podczas których badamy kandydatów na dawców – mówi Monika Sankowska, konsultant, analityk medyczny z firmy Medigen zajmującej się m.in. szukaniem dawców szpiku.

Przebadanie jednej osoby pod kątem genotypu to koszt rzędu 500 zł. Dane takich osób są zgromadzone w rejestrach. Największym jest Centralny Rejestr Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej działający od 2000 r. przy Poltransplancie.

Polskie rejestry, w których są dane ok. 40 tys. osób, wchodzą w skład światowego rejestu dawców szpiku BMDW (Bone Marrow Donor Worldwide), który znajduje się w holenderskiej Lejdzie.

– Są tam zgromadzone dane ponad 12 mln ludzi – wylicza prof. Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy w dziedzinie hematologii. – Również dla polskiego chorego dobiera się dawcę z tej puli światowej.

Co roku 10 tysięcy osób zapada na chorobę nowotworową krwi, nie wszystkie osoby jednak kwalifikują się do zabiegów. Dla tych, które mogą być zakwalifikowane do przeszczepu, należy znaleźć odpowiedniego dawcę.

– Istnieje różnorodność cech, w zakresie których dobiera się dawcę i biorcę szpiku. Na szczęście większość ludzi ma tzw. kombinacje częstych cech i dla nich można znaleźć dawcę w światowym rejstrze dawców szpiku. Trwają starania, by zwiększyć pulę dawców z cechami rzadkimi. Są to przede wszystkim dawcy ze związków mieszanych narodowościowo czy rasowo, bo wtedy spotykają się dwa zestawy cech o różnym pochodzeniu – wyjaśnia prof. Jędzrejczak.

Zdaniem Urszuli Jaworskiej, założycielki Fundacji U. Jaworskiej i osoby, której przeszczep szpiku uratował życie, sam zabieg pobrania szpiku jest bezpieczny. Do wyboru są dwie metody: pobrania komórek macierzystych z krwi obwodowej – wtedy dawca 5 dni przed zabiegiem przyjmuje lek, który stymuluje wzrost komórek macierzystych. Druga metoda to pobranie komórek ze szpiku i w tym przypadku trzeba dodać ryzyko związane ze znieczuleniem ogólnym czy wewnątrzoponowym.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH