Oborniki: karetka do nieprzytomnego przyjechała po 40 minutach Fot. archiwum RZ

W czwartek (28 maja) na rynku w Obornikach mężczyzna przewrócił się tak pechowo, że uderzył głową w chodnik i stracił przytomność. Zmarł niecałą godzinę później, mimo reanimacji prowadzonej przez policjantów. Karetka przyjechała dopiero po 40 minutach.

Wypadek miał miejsce przed godz. 19.00. Mężczyzna po upadku był nieprzytomny, więc świadkowie od razu zadzwonili po pomoc. Akcję reanimacyjną rozpoczęli policjanci, którzy pojawili się na rynku już po kilku minutach.

Karetka pojawiła się dopiero po 40 minutach. Wtedy też ratownicy zmienili policjantów i kontynuowali reanimację. Po kolejnych dwudziestu minutach przyjechał drugi ambulans, tym razem już z lekarzem, który stwierdził zgon mężczyzny.

Powodem długiego oczekiwania na ambulans miały być inne akcje prowadzone przez pogotowie. Świadkowie wypadku nie kryją wzburzenia. Ich zdaniem policjanci robili co mogli, ale nie są wyspecjalizowanymi ratownikami.

Więcej: www.tvn24.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH