Środa, 23 lipca 2014 

DK/Rynek Zdrowia | 21-10-2010 13:44

Nowy Sącz: kierowca i ratownik w jednym Medycyna ratunkowa

W Nowym Sączu dyrekcja pogotowia ratunkowego przymierza się do zmniejszenia obsady karetek podstawowych do zespołów dwuosobowych.

Zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym w skład zespołu specjalistycznej karetki wchodzą co najmniej trzy osoby o wykształceniu medycznym (lekarz, pielęgniarka i ratownik), natomiast zespół karetki podstawowej tworzą co najmniej dwie osoby o wykształceniu medycznym (ratownik i pielęgniarka).

– Jeśli żadna osoba nie posiada prawa jazdy, dołącza do nich kierowca. Zgodnie z ustawą musimy dostosować składy medyczne zespołów wyjazdowych do 31 grudnia 2010 roku. A ponieważ prawo określa, że muszą to być minimum 2 albo 3 osoby, najlepszym wyjściem z ekonomicznego punktu widzenia jest zatrudnianie ratowników z prawem jazdy – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Janusz Geroch, z-ca dyrektora SPZOZ Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego.

– W Polsce jeżdżą już dwuosobowe zespoły karetek podstawowych. Część kierowców uczy się, żeby zdobyć uprawnienia ratownika medycznego, ponieważ w przeciwnym wypadku stracą pracę. Koszty płacowe personelu, to znaczne obciążenie dla placówek, a muszę przyznać, że te podmioty, które wprowadziły dwuosobowe zespoły w karetkach podstawowych, finansowo radzą sobie bardzo dobrze – dodaje.

Jak mówi z-ca dyrektora sądeckiego pogotowia, na razie w placówce nie ma takiego zespołu. Być może powstanie taki jeden na próbę od Nowego Roku. Będzie to zapewne możliwe, ponieważ Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Wydłuża on okres przejściowy o dwa lata – do końca 2012 roku.

– Teraz musielibyśmy zwolnić nawet do 30 osób, ponieważ nie mają uprawnień ratowników – przekazuje Janusz Gieroch.

Czy ograniczenie obsady karetek nie wpływa na bezpieczeństwo pacjentów?

– Dużo zależy od dyspozytorów, od pierwszej oceny zgłoszenia i decyzji, czy należy wysłać specjalistyczny czy podstawowy zespół – podkreśla z-ca dyrektora Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego.



Zdaniem dr Małgorzaty Popławskiej, dyrektor Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego, dwuosobowe zespoły ratowniczo-wypadkowe są jak najbardziej zgodne z przepisami i zaleceniami ustawowymi. Trudno natomiast ocenić, czy wpłynie to znacząco na pogorszenie bezpieczeństwa pacjentów.

– Takie zespoły jeżdżą już w polskich miastach, na przykład w Szczecinie – wskazuje dr Małgorzata Popławska.

  • do body
    ja ci życzę dużoooooo zdrowia,byś mógł pracować w 2 osobowym zespole,a potem dostał kopa...................

    ~many, 2012-08-30

  • Dyrektor
    Panie Geroch niech sie pan zajmie sprawnoscia karetek a nie rzadzeniem , ktore na dobre ani karetce ani panu nie wyszlo.niech pan nie straszy zwolnieniammi ,bo nas jest wiekszosc inie damy sie zastraszyc.

    ~mkg78, 2011-05-16

  • Rzetelność
    Czyli uważasz, że jest racjonalne, aby tak drogi sprzęt, jakim jest karetka z wyposażeniem służył, jako taksówka do wożenia ratowników do pomocy. Jeżeli pracujesz jak piszesz 20 lat, jako ratownik to powinieneś wiedzieć, że w pogotowiu jak się siedzi i czeka na wyjazd to się czeka a jak wyjeżdżają to wszyscy i brak jest karetki do wożenia ratowników do pomocy. Wynagrodzeniem nie strasz, bo zaoszczędzone pieniądze przeznaczone na zespoły wyjazdowe rozchodzą się na inne cele niezwiązane z ratownictwem. Opłacalność szczególnie w ochronie należy liczyć bardzo rzetelnie a nie słuchać pseudo menadżerów z wykształceniem ekonomicznym, którzy potrafią żonglować danymi tak, aby wykazać to, co oni chcą a nie to, co jest w rzeczywistości.

    ~Kaptowaniec, 2010-10-29

DODAJ KOMENTARZ

SUBSKRYBUJ WIADOMOŚCI RYNKU ZDROWIA

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl
prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Rynek Zdrowia: polub nas na Facebooku


Rynek Zdrowia: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze


RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

NAPISZ DO NAS

Zofia Ulz: powstaje sieć służb ścigających odwrócony łańcuch dystrybucji leków

Rynek farmaceutyczny opanowali przedsiębiorcy, którzy z farmacją mają niewiele wspólnego. Dyktują układy na rynku i prowadzą nielegalny proceder, który pozbawia polskich pacjentów dostępu do leków. Jeśli chcemy zwalczyć patologię, musimy dostosować działanie inspekcji farmaceutycznej do zachowań rynku - ocenia minister Zofia Ulz, Główny Inspektor Farmaceutyczny.

POLECAMY W SERWISACH