Oddziały położnicze nie są odpowiednio chronione przed wejściem nieuprawnionych osób - wynika z ustaleń dziennika

Z ustaleń „Polski“ wynika, że np. na oddział położniczy Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu można wejść bez problemu.

„Drzwi do wszystkich sal są otwarte. W każdej chwili można wejść do dowolnej z nich, zajrzeć do szafek leżących na łóżkach kobiet. Dopiero po kwadransie, gdy nasze zachowanie jest coraz bardziej podejrzane, słyszymy krzyk jednej z leżących kobiet. - Tu nie wolno wchodzić! Dalej nikt nie reaguje, więc spokojnie wychodzimy“ - relacjonują dziennikarze.

Podobnie jest też w  Specjalistycznym Szpitalu im. Szczeklika w Tarnowie. Przy wejściu na oddziały położnicze nie ma żadnych zabezpieczeń. Przy drzwiach nie ma nawet domofonu.

W Szpitalu Specjalistycznym w Nowym Sączu  jest inaczej, w tej placówce nie ma szans na wejście na salę z niemowlętami.

– Mało prawdopodobne, by ktoś tu mógł wejść bez naszej wiedzy – uspokaja pielęgniarka Justyna Rembiasz. – Jako personel znamy się dość dobrze, a oddział nie jest molochem.

Według dziennika, najgorsza sytuacja panowała w Szpitalu Specjalistycznym im. Żeromskiego, gdzie porwano noworodka. Z pierwszych ustaleń policyjnego śledztwa wynika, że wystarczyło, iż młoda kobieta ubrała się w biały kitel, weszła na salę i oświadczyła matce, że zabiera jej dziecko na badania i już bez problemów, z malcem w torbie, wyszła z placówki.

Ryszard Lauterbach, szef oddziału klinicznego neonatologii Collegium Medicum UJ , mówi wprost, że Ewelina C. nie miałaby szans wejść do jego kliniki w nocy. Uważa, że w nocy oddział powinien być zamknięty.

– To są bzdury, że pacjent ma prawo do kontaktu z rodziną o takiej porze – komentuje. – W nocy drzwi na oddział powinny być zamknięte.

Beata Marzec, położna ze Szpitala Specjalistycznego im. Czerwiakowskiego w Krakowie, też nie wyobraża sobie, żeby można było z jej oddziału porwać dziecko.

– Portier pyta każdego gościa, do kogo idzie. Jeśli nie uzyska tych informacji, to go nie wpuści, a w nocy drzwi są zamknięte.

To prosta, ale skuteczna metoda, którą stosuje większość dyrektorów małopolskich szpitali. Bo, jak mówi Tomasz Filarski, rzecznik praw pacjenta przy NFZ, każda lecznica powinna poza kontaktem z rodziną gwarantować też podopiecznym bezpieczeństwo.

– Niestety nie ma precyzyjnych przepisów regulujących tę kwestię. To dyrekcja decyduje, jakie wprowadzić rygory i zasady, ale nikogo nie zaskoczy fakt, że oddziały w nocy są zamknięte. Poza tym każda placówka ma regulamin, w którym są określone godziny wizyt. Nie spotkałem się z tym, by odbywały się w nocy - dodaje Filarski.

Wszyscy dyrektorzy jednak zgodnie twierdzą, że najlepszym zabezpieczeniem jest personel szpitala. Być może porywaczka nie wyniosłaby niemowlaka, gdyby przy wejściu czuwał portier, ale w Żeromskim go nie ma.

W szpitalu, gdzie porwano dziecko za bezpieczeństwo odpowiadali ochroniarze.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH