Z badań przeprowadzonych w Polsce i w 16 innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej oraz byłego ZSRR, które opublikowano w postaci raportu (tzw. Białej Księgi), wynika, że Polska mogłaby zaoszczędzić w ciągu 7 lat 30 mld zł dzięki nowoczesnej diagnostyce i leczeniu HCV

Konferencja towarzyszyła odbywającemu się w Warszawie międzynarodowemu szczytowi dotyczącemu epidemii WZW C w krajach Europy Środkowo-Wschodniej i Eurazji.

Autorkami raportu są dr Zeynep Guldem Okem z Centrum Studiów nad Polityką Europejską w Brukseli oraz dr Seval Akgun z tureckiego Uniwersytetu Basket.

Jak przypomniał prof. Waldemar Halota, prezes Polskiej Grupy Ekspertów HCV, szacuje się, że na wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C) cierpi ok. 3 proc. światowej populacji - co najmniej 170 mln osób. W Polsce liczbę tę ocenia się na ok. 750 tys., przy czym zdiagnozowane WZW C ma tylko 50 tys. Oznacza to, że 95 proc. osób z WZW C nie ma pojęcia o chorobie.

Wirus przez wiele lat niszczy wątrobę, nie dając przy tym żadnych charakterystycznych objawów. Po kilkunastu latach u ok. 20 proc. pacjentów rozwija się marskość wątroby, która jest znanym czynnikiem ryzyka raka wątrobowokomórkowego.

– Obecnie WZW C uważa się za główną przyczynę przeszczepów wątroby – podkreśla prof. Halota.

Niestety, nie opracowano jeszcze szczepionki ani innej metody zabezpieczającej przed zakażeniem WZW C  i dlatego zakażenie określane jest jako „cicha epidemia” albo „wirusową bombą zegarową”. Eksperci przewidują, że umieralność z jego powodu może się w najbliższych latach potroić.

Do zakażeń dochodzi najczęściej w jednostkach służby zdrowia - w trakcie drobnych zabiegów medycznych, jak zastrzyk czy pobranie krwi. Wirusem zarażony jest duży odsetek osób podających sobie narkotyki dożylnie.

Ponieważ WZW C nie daje charakterystycznych objawów, testy pozwalające rozpoznać zakażenia wirusem HCV (test na przeciwciała anty-HCV) powinni wykonać wszyscy, którzy przed 1992 r. mieli przetaczaną krew (wtedy pojawiły się testy diagnostyczne), wielokrotnie przebywali w szpitalu np. z powodu operacji czy choroby przewlekłej, osoby, które miały wielu partnerów seksualnych oraz wszyscy pracownicy służby zdrowia, policjanci i służby ratunkowe.

– Niestety, w koszyku świadczeń lekarza rodzinnego nie ma takiego badania, więc lekarze go nie zlecają – wyjaśniła prof. Anna Boroń-Kaczmarska.

Jak podkreśliła profesor, innym problemem jest to, że od momentu wykrycia WZW C do rozpoczęcia leczenia, które hamuje powielanie się wirusa, trzeba w Polsce czekać nieraz kilka lat. Te długie okresy wyczekiwania wyznacza kontrakt podpisany między szpitalem a regionalnym oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia.

Według obecnej na konferencji dr Seval Akgun, jednej z autorek Białej Księgi, gdyby Polska wdrożyła efektywny system badań przesiewowych w kierunku wykrywania HCV oraz zwiększyła dostępność do diagnostyki i kompleksowego leczenia WZW C, zanim rozwiną się jego powikłania, to w ciągu najbliższych 7 lat mogłaby zaoszczędzić na leczeniu chorych ok. 30 mld zł (7,7 mld euro). Koszty leczenia powikłań są bowiem od 13 do 29 razy wyższe niż koszty leczenia wczesnych etapów choroby - wynika z raportu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH