Nowe standardy w anestezjologii: co oznaczają w praktyce?

Nowe standardy w anestezjologii określone w rozporządzeniu ministra zdrowia spowodują wydłużenie i tak potężnych kolejek do wielu zabiegów, a przy okazji dotkliwie uszczuplą budżety szpitali. Wprowadzenie tych przepisów w życie może kosztować nawet 2 mld zł - ocenia proszony przez nas o wypowiedź na ten temat dr Ryszard Kijak, anestezjolog, szef Zarządu Regionu Podlaskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Zgodnie z rozporządzeniem, każdy gabinet zabiegowy, łącznie z małymi gabinetami stomatologicznymi, w którym wykonywane jest znieczulenie, musi być wyposażony np. w defibrylator i aparaturę niezbędną przy narkozie. Wymagania dotyczą także pomieszczeń, w których wykonuje się np. gastroskopię i kolonoskopię. 

Dostosowanie do nowych standardów każdego pomieszczenia zabiegowego wiąże się z koniecznością wydania na zakup wymaganego sprzętu około 200-300 tys. zł. W dodatku aparatura ta nie będzie używana. Nie zmienia to faktu, że placówki, które nie będą w stanie ponieść takich nakładów, przestaną wykonywać zabiegi, co dodatkowo wydłuży kolejki do wielu świadczeń.

Na mocy wspomnianych przepisów ograniczeniu uległy ponadto możliwości wykonywania zawodu w dotychczasowym zakresie przez lekarzy anestezjologów z I stopniem specjalizacji. Nawet ci, którzy przez ostatnie 15 lat znieczulali z powodzeniem pacjentów, ale nie mają II stopnia specjalizacji, będą mogli dalej wykonywać swoją pracę jedynie po uzyskaniu pisemnej zgody ordynatora. Przypomnijmy: stanowią oni blisko jedną trzecią specjalistów w tej dziedzinie.

Kolejny przepis, który odbije się na funkcjonowaniu wielu szpitali, to wymóg przyjmowania pacjentów na planowane zabiegi nie później niż 24 godziny przed udzieleniem świadczenia. Dotychczas badanie anestezjologiczne odbywało się w dniu operacji lub dzień przed nią, np. po południu. I wydaje się, że w sytuacji pacjentów kierowanych do szpitala z kompletem badań, nowy wymóg jest bezzasadny. Konieczność dostosowania do nowych przepisów wydłuży jedynie czas pobytu pacjenta na oddziale, co przełoży się na dłuższe kolejki i zwiększy koszty hospitalizacji (każda dodatkowa doba to kolejne 300 zł).

Przepisy mówią ponadto, że lekarz w trakcie specjalizacji musi pozostawać pod opieką lekarza specjalisty. W praktyce oznacza to, że rezydent nie może przeprowadzić żadnego zabiegu, jeżeli nie jest w danym momencie pod nadzorem swojego mentora. Tymczasem lekarz specjalista może mieć pod opieką nawet trzech rezydentów, a zatem w czasie kiedy ich nadzoruje (w danym momencie może nadzorować zabieg wykonywany tylko przez jednego z nich) nie może sam wykonywać innych zabiegów. De facto wspomniani specjaliści zostaną wyłączeni z pracy na kilka lat. W skali kraju będzie ich kilkuset. 

Czytaj też wypowiedź konsultanta krajowego (lipiec 2012). Konsultant o standardach w anestezjologii: nie da się usunąć pilota z kokpitu

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH