Nowe implanty słuchowe będą całkowicie wszczepialne

Zdaniem prof. Henryka Skarżyńskiego, dyrektora Instytutu Fizjologii i Patofizjologii Słuchu w Kajetach pod Warszawą, niedługo będzie możliwe zastosowanie nowych, całkowicie wszczepialnych implantów słuchowych.

Implanty ślimakowe przywracają słuch osobom z obustronną głuchotą lub obustronnym głębokim niedosłuchem. Nie można jednak całkowicie ich wszczepić podczas operacji chirurgicznej.

- Schowana jest duża część implantu, ale nadal na zewnątrz, za uchem, wystaje mały procesor mowy i mikrofon, który odbiera dźwięki - informował prof. Skarżyński. Jak podkreślał lekarze marzyli o tym, by można było je w całości schować.

- Kłopot był jednak ze skonstruowaniem takiego mikrofonu, który odbierałby jedynie dźwięki z otoczenia i nie rejestrował odgłosów z naszego ciała, gdy np. płynie krew lub otwieramy usta - tłumaczył profesor. Głównie z tego powodu nie przyjął się całkowicie wszczepialny implant jaki przed 4 laty powstał w australijskiej firmie Cochlear.

Szef Instytutu Fizjologii i Patofizjologii Słuchu nie ma jednak wątpliwości, że wprowadzenie udoskonalonych technicznie, całkowicie wszczepialnych implantów słuchowych jest tylko kwestią czasu.

Herman Jenkins, szef otolaryngologii University of Colorado w Aurora, powiedział w rozmowie z "New Scientist", że są już pierwsze całkowicie wszczepialne implanty zapewniające 80 proc. tej słyszalności jaką dają obecnie stosowane aparaty umieszczane na zewnątrz ucha.Opracowano je w firmie Otologics w Boulder w Colorado.

- Są tak skonstruowane, że zawierają dwa mikrofony, z których jeden wychwytuje dźwięki z otoczenia, a drugi odbiera odgłosy dochodzące z wnętrza organizmu. Porównując je proces eliminuje niepożądane dźwięki - wyjaśnia Jose Bedoya, jeden z założycieli firmy Otologics.

Prof. Henryk Skarżyński uważa, że nowe implanty mogą zainteresować przede wszystkim osoby z częściowym uszkodzeniem słuchu. Jego zdaniem, takie aparaty, uzupełniające istniejący słuch, są dla nich znakomitym rozwiązaniem.

- Są to często osoby wciąż aktywne zawodowo, które nie zawsze chcą nosić widoczną za uchem część aparatu - wyjaśniał prof. Skarżyński. Uważa on, że wiele takich osób niedosłyszących będzie chciało skorzystać z nowych urządzeń, tym bardziej, że nie powinny być droższe, niż obecnie stosowane implanty ślimakowe.

Nowej generacji implanty trzeba będzie jedynie wymieniać, prawdopodobnie co 10 lat, do czasu wyczerpania się baterii. Konieczna będzie zatem kolejna operacja. Herman Jenkins, nie widzi jednak w tym problemu. Jego zdaniem, taki zabieg jest mało ryzykowny, jeśli chodzi o możliwość infekcji, czy uszkodzenia nerwów.

- Najważniejsze jest zapewnienie odpowiedniego komfortu słyszenia. Dopiero wtedy będziemy używać aparatów całkowicie wszczepialnych - dodał prof. Skarżyński.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH