Spodziewany jesienią w Polsce wzrost zachorowań na nową grypę nie powoduje na razie uruchomienia przez PLL LOT żadnych specjalnych procedur.

– Jesteśmy w stałym kontakcie z Głównym Inspektoratem Sanitarnym, ale żadnej wzmianki o konieczności zaostrzenia procedur dotąd nie otrzymaliśmy – mówi Andrzej Kozłowski, rzecznik PLL LOT. – Poprzestajemy więc na obserwacji pasażerów, kierując się także zaleceniami międzynarodowej organizacji lotnictwa cywilnego IATA, która jasno stwierdziła, że pandemia nie stwarza zagrożenia dla ruchu lotniczego.

Tymczasem z badań krajów, które kilka lat temu doświadczyły epidemii ptasiej grypy, wynika, że komunikacja lotnicza szczególnie sprzyja roznoszeniu wirusa. Skutecznym narzędziem neutralizowania wirusów są pokładowe systemy klimatyzacji. Standardowo montowane od lat 90. filtry HEPA wyłapują i neutralizują do 99 proc. wirusów przenoszonych w powietrzu, w tym także wirusy grypy. By system był skuteczny, potrzebne są jednak częste wymiany filtrów w klimatyzatorach. W czasie epidemii ptasiej grypy w Azji linie Cathay Pacific z Hongkongu wymieniały filtry raz w tygodniu.

– Średni czas użytkowania filtrów w naszych samolotach to rok –informuje Andrzej Kozłowski z LOT.

Według najnowszych danych resortu spraw wewnętrznych od kwietnia na świńską grypę zachorowało w Polsce zaledwie 100 osób. To znikoma liczba w porównaniu z 50 tysiącami przypadków sezonowej grypy tygodniowo, które co roku są notowane w Polsce na jesieni. Ale za granicami Polski strach przed chorobą nie słabnie. Zwłaszcza, gdy chodzi o podróże na Wyspy Brytyjskie, gdzie chorych jest już 10 tys. osób. Przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii przestrzegają np. rosyjskie służby sanitarne. Chodzi o tysiące rosyjskich kibiców, którzy wybierają się do Walii na mecz eliminacyjny swojej reprezentacji do mistrzostw świata.

Niektóre linie lotnicze próbują włączyć się w walkę z wirusem. Brytyjski przewoźnik Virgin Atlantic sondował możliwość wprowadzenia zakazu wpuszczania na pokład pasażerów, u których podejrzewana jest świńska grypa. Pomysł, któremu przyklasnęli także inni przewoźnicy, napotkał opór Komisji Europejskiej. Urzędnicy z Brukseli stwierdzili, że tylko władze sanitarne mają uprawnienia do wydawania takich zarządzeń. Zwrócili też uwagę, że blokada zarządzona przez linie lotnicze, a nie rząd, musiałaby wiązać się z wypłatą wysokich odszkodowań pasażerom, którym odmówiono wejścia na pokład.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH